Wszystkie drogi Łukasza Zejdlera prowadzą do Fortuna 1 Ligi

21 lut 2020 Udostępnij

Jego pierwsza styczność z poważnym futbolem w Polsce to czasy pierwszoligowej Cracovii. Do Fortuna 1 Ligi wrócił później jako piłkarz GKS-u Katowice, skąd odszedł do Chrobrego Głogów. Chojniczanka Chojnice jest już czwartym przystankiem Łukasza Zejdlera na drugim poziomie rozgrywkowym.

Łukasz Zejdler rozpoczął karierę w Unii Racibórz. Stąd wylądował w Baniku Ostrawa, gdzie grał m.in. z Dawidem Pietrzkiewiczem. Zdołał rozegrać dziesięć meczów w czeskiej ekstraklasy, po czym przeniósł się do Cracovii, z którą świętował awans szczebel wyżej. W drużynie "Pasów" pracował z Wojciechem Stawowym. - Bardzo dużo się nauczyłem od tego trenera. Graliśmy wtedy efektowną piłkę. Mi osobiście taki styl odpowiadał. Myślę, że każdy pamięta tę słynną krakowską piłkę. Szkoda, że takiego trenera jak Wojciech Stawowy nie ma już w polskiej piłce klubowej. U nas jest wielu dobrych trenerów pracujących, ale wielu też dobrych niepracujących - mówi Zejdler. 

 

Kilka lat później jego szefem w GKS-ie Katowice był obecny selekcjoner reprezentacji Polski Jerzy Brzęczek. - Początki w reprezentacji miał trudne. Chciał w jak najszybszym czasie przekazać wiedzę piłkarzom. A czas nie jest sprzymierzeńcem selekcjonerów. W klubie jest czas na rozmowy, dodatkowe odprawy. Ja pracę z nim wspominam bardzo dobrze. Jako że jestem środkowym pomocnikiem jak kiedyś trener Brzęczek to miał mnie szczególnie na oku. Dużo wymagał, korygował, czepiał się, chciał mi pomóc - podkreśla 27-letni pomocnik.

 

W GKS-ie spędził dwa sezony. - To był bardzo dobry dla mnie okres. O tyle cenny czas, że grałem w zespole z określonymi ambicjami. W zasadzie w każdym dotychczasowym moim klubie miałem styczność z presją ze strony kibiców, wynikową - przekonuje. 

 

Następnie przez sezon reprezentował barwy Chrobrego Głogów. Czy w Chrobrym, czy wcześniej w zespole z Katowic i Krakowa, dostawał sporo szans. - W poprzednich klubach rzeczywiście więcej grałem niż nie grałem. Zobaczymy jak będzie to w Chojniczance. Dołączyłem dość późno do drużyny, muszę szybko nadrabiać zaległości, uczyć się szatni, trenerów, żeby to wszystko miało ręce i nogi. Aby pomóc sobie i drużynie - zapewnia. 

 

A Chojniczanka będzie wiosną walczyć o utrzymanie. - Sytuacja jest ciężka, ale to nie oznacza, że można nas spisywać na straty. A wiem, że wiele osób tak twierdzi, co jeszcze mocniej napędza nas do pracy, właśnie by udowodnić sobie i innym, że wyjdziemy z tego. Dużo pracujemy, rozmawiamy, analizujemy. Mniej słów, więcej pracy. Może to ułatwi dobry start w rundzie rewanżowej? - zastanawia się. 

 

- Wybierając klub, sugeruję się tym jak dany trener prowadzi drużynę. Co mogę wynieść z takiej pracy. Taki sam cel przyświeca mi w Chojniczance - dodaje. I ma tu na myśli trenera Zbigniewa Smółkę, który podobnie jak Wojciech Stawowy, stawia na futbol, polegający na ciągłym utrzymywaniu się przy piłce, grą po ziemi z dużą liczbą podań.

 

- Przede wszystkim runda jesienna w Widzewie zdeterminowała mnie do zmiany klubu. Miałem tam ważny kontrakt, ale rozwiązaliśmy go. Cieszę się, że jestem w 1. Lidze. Jest tu dobry poziom, można się pokazać z dobrej strony i stawać sobie kolejne, wysokie cele. Sytuacje, jakie po drodze się wydarzyły w Widzewie miały finał w postaci rozwiązanego kontraktu. Trener Marcin Kaczmarek ma swoją wizję i dla mnie w tej wizji miejsca nie było. Mogę jednak zapewnić, że dawałem z siebie, ile sił. A że nie wyszło? Taka jest piłka. Nie zawsze możesz grać, nie jest pięknie - mówi Zejdler o minionej rundzie. 



ZOBACZ RÓWNIEŻ
NOTATKA/UWAGI dot. strony dla newsa:
Utworzona została siatka, w lewej kolumnie siatki powinien znaleźć się button kierujący do wszystkich aktualności. 
W drugiej kolumnie siatki został wstawiony nagłówek oraz html - zamiast html może być mapowany paragraf.
Należy wykonać szablon dla struktury newsa, który będzie wyświetlał social media, zdjęcie nagłówkowe, treść posta wraz ze zdjęciami. 
Poniżej jest dodatkowy html poza siatką, w którym powinna znaleźć się galeria.