Wilson Kamavuaka. Reprezentant Konga wychowany przez Niemców, uczeń Rangnicka

26 lut 2020 Udostępnij

To może być jeden z najciekawszych transferów zimowego okienka transferowego w Fortuna 1 Lidze. GKS Tychy zakontraktował byłego piłkarza klubów 1. i 2. Bundesligi, kilkukrotnego reprezentanta Demokratycznej Republiki Konga, który pracował z najlepszymi fachowcami za naszą zachodnią granicą, 29-letniego Wilsona Kamavuakę.

Kamavuaka ma bardzo ciekawy piłkarski życiorys. Przygodę z futbolem zaczynał w juniorach Sportfreunde Düren, skąd przeniósł się potem do akademii 1. FC Koeln. W Kolonii spędził pięć lat. Następnie terminował w szkółce Alemannii Aachen. Dwa lata później podpisał kontrakt z 1. FC Nuernberg. W barwach tej drużyny doczekał się debiutu w Bundeslidze. To był sezon 2011/12.

 

- Zawsze ciężko pracowałem. Pewnego dnia podczas długiej i płomiennej przemowy trenera, usłyszałem: "Tak ty, nie obchodzi mnie, czy grałeś już w lidze, któregoś dnia wprowadzę cię do gry". Zaskoczył mnie. I... dał zadebiutować przeciwko FSV Mainz - mówi Kamavuaka. Norymberga zremisowała tamto spotkanie 3:3. Nasz bohater wszedł na boisko w 84. minucie. Tym trenerem był Dieter Hecking, a za wyniki Mainz odpowiadał prowadzący dziś PSG Thomas Tuchel.

 

- Miałem wielu dobrych trenerów, którzy pomogli mi stawać się coraz lepszym. Każdy z nich miał inny styl i sposób pracy. Ralph Rangnick, Markus Gisdol, Hecking, Franco Foda oraz Torsten Frings. Wykonali ze mną kawał dobrej roboty - tłumaczy nowy piłkarz GKS-u Tychy.

 

Foda aktualnie jest selekcjonerem reprezentacji Austrii. Drogi Fody i Kamavuaki spotkały się w Strumie Graz, w którym piłkarz występował przez dwa sezony. Przed tym był zawodnikiem KV Mechelen. Po Austrii przeniósł się do Grecji (Panetolikos), gdzie nie zagrzał długo miejsca. - W Belgii i Austrii szło mi dobrze. Te ligi nie różniły się bardzo od Bundesligi, tamtejsze zespoły grają bardzo podobnie. No i nie było bariery komunikacyjnej, bo mówię po niemiecku oraz francusku, dlatego miałem łatwiej - tłumaczy. 

 

To jednak w Niemczech nauczył się najwięcej. - Każdy ma swoje własne życie. Dla mnie piłka jest sposobem życia. Przy odrobinie szczęścia moja kariera mogła potoczyć się inaczej. Cieszę się jednak, że zostałem zawodowcem i że zdecydowałem się właśnie na taką życiową drogę. Ludzie zapominają, że to coś dla kogoś jest normalne, dla innych już nie. Uważam, że nie lepiej nie oglądać się za siebie i walczyć o swoje. Można powiedzieć, że Niemcy podały mi pomocną dłoń. To kraj mojego urodzenia, nie wiem jak by było, gdybym zaczynał gdzieś indziej. Uważam, że w tej sytuacji wygranymi są dwie strony - niemiecka i ja - wyjaśnia Kamavuaka, który w 1. Bundeslidze wystąpił 13 razy. Na jej zapleczu zaliczył 59 gier (SSV Jahn Regensburg, SV Darmstadt 98). W ekstraklasie austriackiej rozegrał 38 meczów.

 

- Miałem to szczęście, że spotkałem na swojej drodze wielu bardzo dobrych piłkarzy. Kimś wyjątkowym są dla mnie Luiz Gustavo, David Alaba oraz maestro Hamit Altintop. Grałem z nimi w jednej drużynie, bardzo się zaprzyjaźniliśmy. To wielcy zawodnicy i osoby, które specjalnie traktuję. Z Polakami też miałem styczność. W Darmstadt moim kolegą był Artur Sobiech. W Jahn Regensburg prowadził mnie Franciszek Smuda. A kiedy byłem w Kolonii poznałem Lukasa Podolskiego, wtedy przebijającego się z akademii Koeln do pierwszej drużyny - podkreśla Niemiec kongijskiego pochodzenia.

 

- Niemcy, czyli Robert Lewandowski. To bardzo dobry piłkarz, klasa światowa. W tamtym  roku pokazał, co potrafi. Myślę, że nic więcej na jego temat nie trzeba mówić - dodaje Kamavuaka.

 

Jego rodzice wyemigrowali do kraju naszych zachodnich sąsiadów w celach edukacyjnych. Wykształcili się, założyli rodzinę, do ojczyzny już nie wrócili. Ale ich syn Wilson w Demokratycznej Republice Kongo był. Przyjeżdżał na zgrupowania i mecze reprezentacji. - Możliwość reprezentowania swojego kraju to zawsze miła i wyjątkowa chwila. W dodatku grasz z najlepszymi zawodnikami. Takie doświadczenie procentuje potem w klubie. To, czego doświadczysz i nauczysz się w reprezentacji, wykorzystujesz na co dzień w zespole klubowym. Mój debiut przypadł na mecz z Mali [2010 rok] w składzie z wieloma znanymi nazwiskami. Wspomnę choćby Mahamadou Diarrę. Mój pierwszy mecz na własnym stadionie graliśmy z Madagaskarem w Kinszasie. Na stadionie dudniło od okrzyków. Wspaniale mój być w miejscu, gdzie napisała się historia sportu. Tutaj walczył przecież Muhammad Ali. Walka z George'em Foremanem została nazwana "The Rumble in the Jungle". Siła naszej kadry? Chancel Mbemba [Newcastle], Yannick Bolasie [Everton, wypożyczony do Sportingu Lizbona], Cedrick Bakambu, Dieumerci Mbokanie [Royal Antwerp] czy Marcel Tisserand [wychowanek AS Monaco; obecnie: VfL Wolfsburg. Mam nadzieję, że jeszcze wrócę do kadry - stwierdza zawodnik tyskiej drużyny. 

 

W kadrze rozegrał do tej pory osiem spotkań. Ostatnio był wolnym zawodnikiem. Trenerowi Ryszardowi Tarasiewiczowi zabezpieczy środek obrony. Może grać również na pozycji defensywnego pomocnika. 



ZOBACZ RÓWNIEŻ
NOTATKA/UWAGI dot. strony dla newsa:
Utworzona została siatka, w lewej kolumnie siatki powinien znaleźć się button kierujący do wszystkich aktualności. 
W drugiej kolumnie siatki został wstawiony nagłówek oraz html - zamiast html może być mapowany paragraf.
Należy wykonać szablon dla struktury newsa, który będzie wyświetlał social media, zdjęcie nagłówkowe, treść posta wraz ze zdjęciami. 
Poniżej jest dodatkowy html poza siatką, w którym powinna znaleźć się galeria.