Skra wraca do domu. Trzy punkty uświetnią historyczny moment?

22 kwi 2023 Udostępnij

Z wielką niecierpliwością w Częstochowie kibice wyczekiwali weekendu. Raków zagra po raz pierwszy o punkty od momentu, gdy zespół dowiedział się, że w przyszłym sezonie trenerem nie będzie już Marek Papszun. Tym razem jednak pod Jasną Górą lider ekstraklasy zejdzie na dalszy plan. Historyczne wydarzenia będą miały miejsce w obozie lokalnego rywala, Skry.

631 dni - tyle dokładnie czekała Skra na pierwszoligowy debiut na własnym stadionie. Najpierw – jeszcze jako beniaminek – ekipa grywała wyłącznie na wyjazdach, później zadomowiła się w Bełchatowie. Tam spędziła blisko rok. – My już tak przyzwyczailiśmy się do tej sytuacji, że dla nas to właściwie jest norma. To, że wracamy do Częstochowy, wydaje się czymś niecodziennym – żartuje Jakub Dziółka, trener Skry.  

 

Łatwo jednak zauważyć, że w Częstochowie wszyscy odczuwają sporą ulgę z powrotu na stadion przy ulicy Loretańskiej. I chociaż domowe mecze będą jeszcze rozgrywane bez kibiców, to najważniejszy jest fakt, że obiekt został zmodernizowany i dopuszczony do rozgrywek, a Skra przestanie się tułać po Polsce. – Już od pewnego czasu trenowaliśmy u siebie. Mogliśmy wreszcie poczuć się jak w domu. To było dla nas najważniejsze i według mnie miało wpływ na lepsze wyniki – zauważa trener częstochowskiego pierwszoligowca, który jednak przestrzega przed hurraoptymizmem w związku z powrotem do Częstochowy. – Jesteśmy najlepszym przykładem na to, że boisko i przewaga własnego stadionu nie musi wcale nic wielkiego oznaczać. Trenujemy przecież na sztucznej murawie, a gramy na trawie. O utrzymaniu się w lidze będą decydowały drobne rzeczy, a powrót na swój stadion nie spowoduje jakiejś spektakularnej naszej przewagi.  

 

– Trudno o tym może mówić, ale wracamy po prostu do normalności – dodaje trener pierwszoligowca. – Przez rok nie korzystaliśmy z szatni w klubie, byliśmy w rozjazdach, ale teraz już nie chcemy o tym mówić. Skupiamy się tylko na piłce. My musimy dobrze wejść w mecz, by pokonać rywala. Nie będziemy myśleć o tym, jaki to stadion. Fakt, że w końcu gramy u siebie nie zapewni nam zwycięstwa.

 

Prace na obiekcie Skry rozpoczęły się jesienią ubiegłego roku. Dotyczyły przede wszystkim murawy, która została wymieniona, ale także całej infrastruktury dodatkowej. Budynek klubowy został powiększony, dobudowano w nim kolejne piętro. Ponadto w najbliższej przyszłości mają powstać trybuny dla kibiców, tak by spełniać wszystkie wymogi i móc gościć fanów obu drużyn. – To jest kolejny nasz cel. Chcemy powolutku rozwijać obiekt. Plany są duże, ale najważniejsze, że ta podstawowa część prac została już wykonana – mówią w Częstochowie.  

 

Pod Jasną Górą liczą, że powrót do domu będzie kluczowym czynnikiem w walce o utrzymanie w Fortuna 1. Lidze. Skra obecnie plasuje się „pod kreską”, ale strata do drużyn sąsiadujących jest bardzo niewielka. Ostatnie spotkania dodatkowo powodują, że nadzieje na utrzymanie w Częstochowie mocno odżyły. – Czujemy, że nasza dyspozycja w ostatnich tygodniach jest znacznie lepsza. Na pewno jesteśmy podbudowani dobrymi wynikami w lidze, co za tym idzie, czujemy się także na boisku zdecydowanie pewniej. Wcześniej nie mogliśmy się odblokować. Wiemy jednak, że przed nami jeszcze daleka droga, trzeba jeszcze wiele pracy, by Skra utrzymała się na zapleczu ekstraklasy – dodaje Szymon Szymański, autor zwycięskiego gola w ostatnim meczu z Arką Gdynia. – Nie strzelam zbyt wielu bramek, ale mam nadzieję, że to nie było moje ostatnie trafienie w tym sezonie. Lubię grać do przodu, przyłożyłem więc głowę i się udało – dodaje z uśmiechem.  

 

Skra w ostatnich pięciu spotkaniach zdobyła dziewięć punktów. W tym czasie przegrała „domowe” mecze z Wisłą Kraków i Resovią. Tydzień temu pokonała sensacyjnie Arkę, wcześniej natomiast wygrała chociażby z Podbeskidziem Bielsko-Biała, czy z Zagłębiem Sosnowiec. Co ciekawe, częstochowianie w tych meczach nie stracili nawet bramki. – Chcielibyśmy wygrywać jeszcze wyżej, by ta skuteczność była lepsza – zaznacza trener Dziółka. – W Gdyni dobrze zareagowaliśmy na wydarzenia boiskowe, cały czas więc jesteśmy w grze. Jesteśmy określani jako drużyna pragmatyczna, ale w poprzednim sezonie cechowało to nas jeszcze bardziej, głównie z tego powodu, że trenowaliśmy na innych boiskach aniżeli te, na których graliśmy. Teraz konsekwentnie realizujemy swoje założenia piłkarskie i chcemy kontynuować je w kolejnych tygodniach – dodaje szkoleniowiec Skry.  

 

W sobotę Skrę czeka kolejne spotkanie o przysłowiowe „sześć punktów”. Rywalem częstochowian będzie Odra Opole, do której częstochowski zespół traci tylko dwa punkty. Wygrana będzie oznaczać wydostanie się ze strefy spadkowej i zwiększenie szans na utrzymanie. A to wszystko w dniu, kiedy Skra wraca na własny stadion. – Na pewno taki scenariusz nam się marzy, ale wiemy, że trzeba na to ciężko zapracować. Będziemy jednak podążać tą drogą – dodaje szkoleniowiec Skry.

 

Czytaj więcej o rozgrywkach Fortuna 1 Ligi na Łączy Nas Piłka! 



ZOBACZ RÓWNIEŻ
NOTATKA/UWAGI dot. strony dla newsa:
Utworzona została siatka, w lewej kolumnie siatki powinien znaleźć się button kierujący do wszystkich aktualności. 
W drugiej kolumnie siatki został wstawiony nagłówek oraz html - zamiast html może być mapowany paragraf.
Należy wykonać szablon dla struktury newsa, który będzie wyświetlał social media, zdjęcie nagłówkowe, treść posta wraz ze zdjęciami. 
Poniżej jest dodatkowy html poza siatką, w którym powinna znaleźć się galeria.