Przemysław Zdybowicz chce dokończyć w Bełchatowie to, co rozpoczął

13 lut 2020 Udostępnij

Sezon Fortuna 1 Ligi nie zdążył rozkręcić się na dobre, a Przemysława Zdybowicza nie było już w GKS-ie, dla którego w trzech pierwszych kolejkach strzelił dwa gole. Kolejne miesiące spędził w Wiśle Kraków, gdzie się nie przebił. Ale to nic w porównaniu z lekcją, jaką dostał od Pawła Brożka. Powrót na rundę do Bełchatowa pokaże jak spożytkował naukę.

Trwający sezon Zdybowicz rozpoczął jako podstawowy napastnik GKS-u Bełchatów. W wyjściowej jedenastce zagrał przeciwko Stomilowi Olsztyn, Warcie Poznań oraz Radomiakowi Radom. Za jednym razem zaliczył debiut w Fortuna 1 Lidze oraz zdobył debiutancką bramkę w tychże rozgrywkach. Później gola wbił Radomiakowi i na tym poprzestał w rundzie jesiennej, jeśli chodzi o GKS. W sierpniu występował na boiskach ekstraklasy. Debiutował w spotkaniu 7. kolejki, w którym Wisła Kraków pokonała 4:2 Zagłębie Lubin. Do końca roku zdołał wystąpić jeszcze siedem razy w koszulce Wisły w ekstraklasie i raz w Pucharze Polski. Uzbierał nieco ponad 300 minut. Jako, że konkurencję miał dużą, to Wisła doszła do porozumienia z GKS-em w sprawie powrotu Zdybowicza  na pierwszoligowy szczebel.

 

W ciągu miesiąca 20-letni napastnik debiutował w dwóch najwyższych ligach w Polsce, zmienił otoczenie. - Na pewno nie zakręciło mi się od tego w głowie. Miałem bardzo udany początek rozgrywek w GKS-ie, potem nastąpił transfer do Wisły. Myślę, że 99 procent chłopaków będąc na moim miejscu, zrobiłoby to samo. To jest życiowa szansa, z której warto skorzystać. Przyszedłem tutaj, żeby pomóc drużynie w utrzymaniu, strzelić kilka goli, wrócić silniejszym do Wisły. Dużo zawdzięczam trenerowi Arturowi Derbinowi. Postawił na mnie w 2 lidze, kiedy walczyliśmy o awans mimo że miałem znikome doświadczenie. Dziękuję mu za to. Chcę się przy tym trenerze dalej rozwijać. Chciałbym kontynuować to, co rozpocząłem w pierwszych kolejkach tego sezonu - mówi Zdybowicz.

 

- Pierwszy mój cel na wiosnę to walka o jak najwyższe miejsce. Drugi cel to ogranie, regularne występy, bramki - dodaje. 

 

Paweł Brożek, Rafał Boguski, Marcin Wasilewski, Jakub Błaszczykowski. Te nazwiska zna każdy kibic piłki nożnej w Polsce. Z nimi przebywał w wiślackiej szatni Zdybowicz. Od nich przez te kilka miesięcy zdążył się wiele nauczyć. - Na mojej pozycji jest Brożek, legenda Wisły. Jak zrobiłem coś źle na treningu to od razu mnie poprawiał. Podchodził, podpowiedział co skorygować. Podpatrywałem najbardziej jego grę tyłem do bramki. Jest w tym nieprawdopodobny! Ma na plecach dwumetrowego obrońcę, a tak się potrafi zastawić, że obrońca nie odbierze mu piłki. Nie ma chyba pożyteczniejszej lekcji z psychologii niż seria, która dopadła Wisłę, czyli jedenaście porażek z rzędu. Przekonałem się jak w takich kryzysowych momentach reagują starsi zawodnicy, w jaki sposób podnoszą się z tego. W tamtym trudnym momencie najważniejsze było utrzymanie dobrej atmosfery w szatni. Podział na grupki, konflikty niczemu by nie służyły. Jedność szatni w czasie kryzysu jest podstawą. Trzeba się trzymać razem, żeby wyjść z kryzysu. No i Wisła wyszła z tego dołka - podkreśla wychowanek GKS-u. 

 

Zatem w Wiśle zyskał nie tylko piłkarsko. Przeżył utrapienie, które w słowniku każdego sportowca oznacza serię ciągłych porażek. - Super jest wygrywać, cieszyć się ze zwycięstw, kluczem jest radzenie sobie z porażkami. Wiadomo, to nic przyjemnego, zwłaszcza, że sportowiec nie dopuszcza do siebie myśli o porażce - tłumaczy Zdybowicz.

 

W pierwszych spotkaniach bieżących rozgrywek zmiennikiem 20-latka był... 17-letni Dawid Kocyła. Po odejściu Zdybowicza Kocyła grał więcej. Zimą młodzian wylądował w ekstraklasie. Przechwyciła go Wisła Płock. Dodajmy, że prywatnie Przemysław i Dawid są przyjaciółmi. - Trochę będzie pusto w szatni bez niego. Z drugiej strony, cieszę się, że "Koci" też trafił do Wisły. Debiut ma za sobą. Zagrał już w pierwszym składzie, dostał z Pogonią 79 minut. Wypadł dobrze. I mam nadzieję, że spotkamy się w ekstraklasie, a może i gdzieś wyżej - deklaruje wracający na pół roku do Bełchatowa napastnik.

 

Ów napastnik jesienią przeżył reprezentacyjną przygodę. Otrzymał powołania do kadry U-20 na spotkania ze Szwajcarią i Norwegią. - Marzeniem każdego zawodnika jest gra z orzełkiem na piersi. Nie jest tajemnicą, że w Bełchatowie mam dużo większe szanse na grę niż w Wiśle, a poprzez regularne występy zwiększam swoje szansę na powołanie do reprezentacji. Trener Jacek Magiera na pewno będzie obserwował wszystkich potencjalnych kandydatów grających w różnych ligach. Liczę, że może znów wpadnę im w oko - przekonuje Zdybowicz. 



ZOBACZ RÓWNIEŻ
NOTATKA/UWAGI dot. strony dla newsa:
Utworzona została siatka, w lewej kolumnie siatki powinien znaleźć się button kierujący do wszystkich aktualności. 
W drugiej kolumnie siatki został wstawiony nagłówek oraz html - zamiast html może być mapowany paragraf.
Należy wykonać szablon dla struktury newsa, który będzie wyświetlał social media, zdjęcie nagłówkowe, treść posta wraz ze zdjęciami. 
Poniżej jest dodatkowy html poza siatką, w którym powinna znaleźć się galeria.