Przełamanie Ruchu

18 sie 2017 Udostępnij

Chorzowianie po dobrym meczu zasłużenie pokonali Stomil Olsztyn 3:1 pomimo tego, że niemal całą drugą połowę grali w osłabieniu. Tym samym po 152 dniach Ruch wygrał mecz!

W szeregach „Niebieskich” pojawiło się kilku nowych graczy uprawnionych go gry po zakończeniu zakazu transferowego. Na lewej obronie wystąpił Mateusz Hołownia, na środku pomocy Mateusz Zawal, zaś w ataku Vilim Posinković.

 

W jednej z pierwszych akcji meczu mogło być już 1:0 dla chorzowian. Ładnie w środku piłkę wyłuskał Zawal. Przejął ją Bartosz Nowak i prostopadłym podaniem uruchomił Miłosza Przybeckiego. Skrzydłowy na pełnej szybkości wpadł w pole karne i uderzył po ziemi, jednak wprost w stojącego między słupkami Michała Leszczyńskiego. Wydawało się, że ta sytuacja może zwiastować mocny początek. Potem jednak nastąpiło zwolnienie tempa. Aż do 15. minuty, kiedy bardzo groźnie po długim rogu uderzał Kamil Słoma. Leszczyński końcówkami palców odbił na rzut rożny. Jak mówi stare porzekadło, do trzech razy sztuka.

 

W 23. minucie z lewej strony pola karnego piłkę dostał Posinković. Nowy nabytek uderzył precyzyjnie obok bramkarza i wyprowadził „Niebieskich” na prowadzenie. Podopieczni Krzysztofa Warzychy prezentowali się naprawdę dobrze. A co najważniejsze, poszli za ciosem. W 31. minucie Posinković do gola dołożył asystę. Ładnie wyłożył piłkę wychodzącemu z prawej strony Przybeckiemu. Tym razem Miłosz wykazał się skutecznością. Pięknym, mocnym strzałem od poprzeczki umieścił piłkę w siatce. Chorzowianie totalnie zdominowali rywala. 5 minut po drugim golu piłkę w środku pola przejął Nowak. Pomocnik Ruchu zdecydował się na strzał sprzed pola karnego. Niestety nieskuteczny. Goście próbowali się odgryzać pojedynczymi akcjami, ale niewiele z tego wynikało. W końcówce spróbowali jednak troszkę mocniej przycisnąć. Na szczęście obrona Ruchu była czujna. Do przerwy gospodarze utrzymali dwubramkowe prowadzenie.

 

Na drugą część meczu chorzowianie wyszli z takim samym nastawieniem, jak na pierwszą. Zamknęli Stomil we własnym polu karnym. Potem przyszła 48. minuta, w której sędzia ukarał Mateusza Zawala drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartką. Olsztynianie zwietrzyli swoją szansę. Przez niemal całą drugą połowę grali w przewadze. Chorzowianie wciąż mieli jednak zapas dwóch bramek przewagi. Musieli się cofnąć i skupić siły w większym stopniu na obronie. Przez pierwsze 15 minut drugiej części meczu gospodarze bronili się wzorowo. Nie dawali Stomilowi dojść pod własne pole karne, a po przechwycie długo utrzymywali się w posiadaniu. W 61. minucie Przybecki pomknął w „szesnastkę” i chciał wyłożyć piłkę na środek do Posinkovicia, ale obrońca zatrzymał ją ręką. Sędzia podytkował więc rzut karny. Do piłki podszedł Nowak i... uderzył w poprzeczkę.

 

To mogło już niemal przypieczętować triumf „Niebieskich”, a tak wciąż musieli być maksymalnie skoncentrowani w obronie i zdecydowani w ataku. Tego dnia wychodziło im to jednak dobrze. W 67. minucie powinno być jednak 2:1. Po rzucie rożnym do główki doszedł Paweł Baranowski. Chyba tylko on wie, jak udało mu się nie trafić w światło bramki. Gospodarze mogli mówić tutaj o dużym szczęściu. Patrząc na ogólny obraz gry, po „Niebieskich” nie było widać, jakoby grali w osłabieniu. Stomil trochę częściej niż do tej pory utrzymywał się przy piłce, ale obrońcy gospodarzy skutecznie uniemożliwiali oddanie skutecznego strzału. W 79. minucie bliski szczęścia był Grzegorz Lech. Dostał piłkę w polu karnym i uderzył prawą nogą w długi róg, jednak obok bramki. Goście atakowali coraz śmielej. Im bliżej końca meczu, tym bardziej było wiadomo, że nie mają nic do stracenia. Dla „Niebieskich” to była okazja do kontrataków.

 

W 81. minucie kolejny raz z dobrej strony pokazał się Posinković. Dostał piłkę na lewym skrzydle, zszedł do środka i uderzył z 17. metra. Bardzo mocno, minimalnie niecelnie. Trzy minuty później zrobiło się nerwowo. Baranowski skutecznie wykończył dośrodkowanie i zmniejszył straty swojego zespołu. Było już tylko 2:1 dla Ruchu. Zapowiadała się nerwowa końcówka. Stomil atakował wszystkimi siłami. „Niebiescy” próbowali przetrzymać napór rywala. Chorzowianie odpowiedzieli w najlepszy możliwy sposób. Słoma sam pomknął na bramkę, minął rywala i precyzyjnym strzałem pokonał Leszczyńskiego. Było 3:1 dla Ruchu. To okazał się być gwóźdź do trumny dla drużyny z Olsztyna.

 

 

1:0 Posinković 23'

2:0 Przybecki 31'

2:1 Baranowski 84'

3:1 Słoma 88'

 

W 62. minucie Bartosz Nowak nie wykorzystał rzutu karnego.

 

Żółte kartki: Zawal, Setla, Trojak – Abbott, Zając, Tanczyk.

 

Czerwona kartka: Mateusz Zawal (za drugą żółtą)

Sędziował: Marek Opaliński (Legnica).

 

Ruch: Hrdlicka – Komarnicki, Czajkowski, Trojak, Hołownia – Zawal, Urbańczyk – Przybecki (70' Setla), Nowak (84' Walski), Słoma – Posinković.

 

Stomil: Leszczyński – Bucholc, Sołowiej, Baranowski, Ziemann – Biedrzycki, Karankiewicz (58' Abbott) – Głowacki (69' Zając), Lech, Tanczyk – Siemaszko (82' Zahorski).

 

 

 



ZOBACZ RÓWNIEŻ
NOTATKA/UWAGI dot. strony dla newsa:
Utworzona została siatka, w lewej kolumnie siatki powinien znaleźć się button kierujący do wszystkich aktualności. 
W drugiej kolumnie siatki został wstawiony nagłówek oraz html - zamiast html może być mapowany paragraf.
Należy wykonać szablon dla struktury newsa, który będzie wyświetlał social media, zdjęcie nagłówkowe, treść posta wraz ze zdjęciami. 
Poniżej jest dodatkowy html poza siatką, w którym powinna znaleźć się galeria.