Patryk Mucha - chciał być inspektorem, został piłkarzem

30 wrz 2020 Udostępnij

Kiedy wydawało się, że jest bardzo bliski regularnych występów w Zagłębiu Lubin, bo dopiero co pokazał się w ekstraklasie, doznał poważnej kontuzji, której konsekwencje ciągnęły się za nim przez wiele miesięcy. W Lubinie Patryk Mucha się nie przebił, dziś buduje swoją reputację w 1 lidze - obecnie w Widzewie Łódź, a wcześniej w 2 lidze w Górniku Polkowice.

I w klubie z Łodzi idzie mu coraz lepiej. Do zespołu Enkeleida Dobiego trafił przed tym sezonem. Od derbów miasta z ŁKS-em dostaje szansę gry w pierwszym składzie. Ma już na koncie asystę - ze Stomilem Olsztyn oraz gola - w ostatnim starciu z Zagłębiem Sosnowiec. W tym ostatnim przypadku uratował Widzewowi remis. Strzelił gola na 1:1 - wykazał się bardzo dobrym wyczuciem sytuacji. Najpierw wymienił się piłką z Karolem Czubakiem, potem mocnym strzałem wykończył całą akcję.

 

- Gra w Widzewie to największe wyzwanie z moich dotychczasowych wyzwań. To klub z wielkimi ambicjami, jest tu wielka presja, wielkie oczekiwania - zaznacza Patryk Mucha, który jednak powoli unosi presję związaną z grą w tym łódzkim zespole.

 

W Górniku też szybko pokazał, że może być cennym i wartościowym piłkarzem dla zespołu. Pierwszy raz w barwach Górnika pojawił się na boisku w meczu przeciwko Pogoni Siedlce, kiedy wszedł z ławki. Z Lechem II Poznań wystąpił już w wyjściowej jedenastce. Miejsca w podstawowym składzie nie oddał do końca rozgrywek. Zanim przedłużony z powodu pandemii koronawirusa sezon się skończył, nie przedłużył wygasającego kontraktu z Zagłębiem Lubin, w którym występował przez siedem lat. Skauci Zagłębia wypatrzyli go, gdy będąc zawodnikiem UKP Zielona Góra, grał w kadrze województwa lubuskiego. Cztery lata później [6. maja 2017 roku] doczekał się debiutu w ekstraklasie. - Derby ze Śląskiem. Fajna atmosfera, pełen stadion - wspomina.

 

Do debiutu w najwyższej klasie był konsekwentnie przygotowywany przez ówczesnego trenera lubinian Piotra Stokowca. Sztabowi pierwszej drużyny spodobało się to, jak radzi sobie w rezerwach, gdzie pojedynki z nim sprawiły wiele problemów przeciwnikom. Mimo, że na jego pozycji była w Zagłębiu bardzo duża konkurencja, to jednak doczekał się szansy.

 

Radość z premierowego występu w ekstraklasie szybko zamieniła się w poczucie niesprawiedliwości. W czerwcu 2017 roku Mucha doznał poważnej kontuzji kolana. Przeszedł operację. Do poważnego grania w ekipie z Lubina nie wrócił. Wprawdzie w sezonie 2018/19 zapisał na swoim koncie jeszcze jeden występ na poziomie ekstraklasy, ale to było na tyle, jeśli chodzi o pierwszą drużynę. Potem było wypożyczenie do Górnik, resztę historii znamy.

 

- W Zagłębiu spędziłem bardzo owocnych siedem lat. Dużo się tam nauczyłem. Miałem lepsze i gorsze momenty. Szanse? Myślę, że mogło być ich więcej, ale różne okoliczności nie pozwoliły mi na więcej. Wyszło jak wyszło, nie ma co na siłę grzebać w przeszłości - tłumaczy.

 

Przeszłość (czytaj: kontuzję) oddzielił grubą kreską. - Wtedy, w trakcie kontuzji pojawił się pierwszy i chyba jedyny moment zwątpienia, czy uda się coś w piłce osiągnąć. Wiadomo, zerwane wiązadło, długi proces powrotu do zdrowia. Byłem podłamany. Miałem żal, że akurat w takim momencie, chwilę po debiucie, przytrafiło się coś takiego. To mnie zahamowało. Zwątpienie z czasem ustąpiło, pojawiła się motywacja do tego aby, jak najszybciej wrócić do treningów - podkreśla.

 

Nie musiał szukać daleko przykładów motywacji. Dzięki staraniom jego ojca Tomasza Muchy w 2016 roku została reaktywowana Reprezentacja Wojska Polskiego. Starszy chorąży Mucha został jej selekcjonerem. Wojskowi z Polski wzięli nawet udział w mistrzostwach świata żołnierzy w Omanie. Wystarczyło kilka miesięcy przygotowań, odpowiednie wyselekcjonowanie 22 zawodników ze 150 kandydatów, którzy przebili się eliminacje, by stworzyć kadrę gotową stawić czoła innym światowym reprezentacjom wojskowym.

 

Tomasz Mucha w przeszłości próbował swoich sił w piłce. Trenował w Chrobrym Głogów. Potem wstąpił w szeregi wojska. Jest w sztabie dowództwa 11. Lubuskiej Dywizji Kawalerii Pancernej. - Mnie nigdy nie ciągnęło do wojska. Aktualnie studiuję na kierunku sport we Wrocławiu. Fajnie, że mogę robić coś dodatkowego, co mogę łączyć z grą w piłkę - zaznacza Patryk Mucha.

 

Nie żołnierzem, ale detektywem? Pomocnik Widzew kiedyś poważnie brał pod uwagę karierę detektywistyczną. - Byłem młody, takie luźne myśli. Zawsze lubiłem rozwiązywać zagadki, czytać dochodzenia w różnych sprawach, zgłębiać tajniki śledztwa. Czytałem książki o zbrodniach, motywach, które do tego kierowały. Często sięgałem po książki z literatury kryminalnej. Detektyw Mucha? Może kiedyś, chociaż wątpię, długa droga, może być już za późno - sugeruje.



ZOBACZ RÓWNIEŻ
NOTATKA/UWAGI dot. strony dla newsa:
Utworzona została siatka, w lewej kolumnie siatki powinien znaleźć się button kierujący do wszystkich aktualności. 
W drugiej kolumnie siatki został wstawiony nagłówek oraz html - zamiast html może być mapowany paragraf.
Należy wykonać szablon dla struktury newsa, który będzie wyświetlał social media, zdjęcie nagłówkowe, treść posta wraz ze zdjęciami. 
Poniżej jest dodatkowy html poza siatką, w którym powinna znaleźć się galeria.