Ostatni taniec sezonu w Gdyni

1 cze 2024 Udostępnij
Piotr Wiśniewski / laczynaspilka.pl

Nie często się zdarza, aby w decydującym spotkaniu o awans do PKO BP Ekstraklasy spotkały się drużyny najwyżej sklasyfikowane po sezonie zasadniczym. Tym razem zarówno Arka, jak i Motor wykorzystały atut swojego boiska i pomiędzy nimi rozegra się w niedzielę (godz. 18:00) bój o trzecią przepustkę w ekstraklasie dla przedstawiciela Fortuna 1. Ligi.

Pewne gry w najwyższej klasie rozgrywkowej są już Lechia Gdańsk oraz GKS Katowice. Zespół ze stolicy Górnego Śląska awansował bezpośrednio, a stało się tak w ostatniej kolejce. „GieKSa” przyjechała do Gdyni ze świadomością, że tylko zwycięstwo daje jej awans. Żółto-niebieskim wystarczał remis. GKS wygrał, tym samym zepchnął Arkę do strefy barażowej. W ostatniej serii meczów rozstrzygnął się także los Odry Opole. Odra pokonała Znicz Pruszków i dzięki temu to właśnie ona zajęła ostatnie miejsce w barażach. W półfinale Odra mierzyła się z Arką. Wydawało się, że podopieczni Adama Noconia pójdą za ciosem, tym bardziej, że gdynianie byli rozbici ostatnimi spotkaniami, kiedy nie udało im się wcześniej zapewnić sobie awansu, w dodatku jako pierwsi strzelili gola. Arka jednak szybko odpowiedziała, jeszcze do przerwy prowadziła. W drugiej połowie dołożyła dwa trafienia i wygrała 4:2.

– Pierwszy krok za nami. Bardzo dużo zrobiliśmy, żeby się przygotować do tego meczu. Dziękuję prezesowi, że umożliwił nam wyjazd na krótkie zgrupowanie do Gniewina. Chcieliśmy mieć na wszystko wpływ kontrolując takie rzeczy jak regeneracja, odżywianie i mentalną integrację. Dużo rozmów, dużo wspólnych posiłków – to był klucz do tego, jak zaprezentowaliśmy się z Odrą. Nie licząc dwa stałe fragmenty gry, zdominowaliśmy przeciwnika, byliśmy dużo lepsi – powiedział trener Arki Wojciech Łobodziński.

Pan Gostomski w bramce

Arka ostatnimi czasy nie rozpieszczała swoich kibiców. Niby już jedną nogą była w ekstraklasie, ale nie potrafiła tego potwierdzić. Mijały kolejne tygodnie i wciąż była w tej samej sytuacji – z bardzo dużymi szansami na promocję. Potem przegrała z Lechią Gdańsk, GKS-em i musiała sposobić się do baraży. – Przed Odrą zmieniliśmy sposób podejścia do treningów. Wiedzieliśmy, że taktycznie za wiele nie zrobimy. Skonsultowałem się ze swoim psychologiem i za jego radą postawiliśmy na aktywności mocno integrujące zespół – zaznaczył Łobodziński.

Inaczej do półfinału baraży podszedł szkoleniowiec Motoru Lublin Mateusz Stolarski. Jego zespół na finiszu rozgrywek był w dobrej formie. Dwie kolejne wygrane dały Motorowi możliwość gry przed własną publicznością z Górnikiem Łęczna. I od pierwszych minut narzucili swój styl. Gdyby nie fenomenalny w bramce gości Maciej Gostomski to mogli wygrać różnicą kilku bramek. Przez własną nieskuteczności i kapitalną postawę Gostomskiego w regulaminowym czasie nie strzelili ani jednego gola. Zwycięstwo lublinianie zapewnili sobie dopiero w serii rzutów karnych. – Jeżeli chcemy robić wielkie rzeczy, to nie może wybijać nas z rytmu rzut karny. Zagraliśmy dobre 120 minut na intensywnym tempie. W serii jedenastek uderzaliśmy karne górą – pod ladę. Nie chcieliśmy dać dziś szans panu piłkarzowi Maciejowi Gostomskiemu, bo to, co wyczyniał, to była duża klasa – mówił Stolarski.

Ofensywne zderzenie

Motor rok temu wywalczył awans do Fortuna 1. Ligi. W najnowszej historii klubu sukces goni kolejny sukces. – Ostatni raz Motor grał w ekstraklasie w 1992 roku i ten sezon jest najlepszy od 30 lat. Ta drużyna zrobi coś historycznego. Zastanawiam się, co jeszcze w tym sezonie wygramy. Można grać baraż i wyjść tak, żeby go nie przegrać. Z Górnikiem ten zespół był sobą. Kiedy jesteś w takim miejscu, w jakim chciałeś być, musisz być sobą. Z naszej strony nie było żadnej kalkulacji, tylko cieszenie się grą. Wyglądaliśmy dużo lepiej, tworzyliśmy sytuacje i konsekwentnie dążyliśmy do celu. Mam nadzieję, że to pociągniemy. Chcemy napisać historię i mam nadzieję, że zrobimy to w niedzielę – dodał Stolarski.

To może być wyjątkowy finał. Zmierzą się w nim zespoły, które stawiają na ofensywny futbol. Będzie to konfrontacja trzeciej i czwartej siły ligi. – Nie patrzę na finałowy pojedynek przez pryzmat tego, że mamy dłuższą regenerację. Ale jak analizowaliśmy naszych potencjalnych rywali, to wiemy, że Motor dysponuje szerszym składem. U nas plus jest taki, że do kadry wracają Sebastian Milewski oraz Abdallah Hafez, no i znów pojedziemy do Gniewina. Jeśli chodzi o Motor to mimo zdobycia na nich czterech punktów oba mecze były dla nas bardzo ciężkie. To zespół dobry piłkarsko i powtarzalny w tym, co robi na boisku. Na pewno atut własnego stadionu nam pomoże. Po drugie w finale ogromne znaczenie mogą mieć cechy wolicjonalne – przyznał Wojcicech Łobodziński.

 

Czytaj więcej na laczynaspilka.pl

ZOBACZ RÓWNIEŻ
NOTATKA/UWAGI dot. strony dla newsa:
Utworzona została siatka, w lewej kolumnie siatki powinien znaleźć się button kierujący do wszystkich aktualności. 
W drugiej kolumnie siatki został wstawiony nagłówek oraz html - zamiast html może być mapowany paragraf.
Należy wykonać szablon dla struktury newsa, który będzie wyświetlał social media, zdjęcie nagłówkowe, treść posta wraz ze zdjęciami. 
Poniżej jest dodatkowy html poza siatką, w którym powinna znaleźć się galeria.