Niesamowity pościg Motoru zakończony sukcesem. Kolejny awans drużyny z Lublina

3 cze 2024 Udostępnij
Piotr Wiśniewski / laczynaspilka.pl
Fot. 400mm.pl

Gol Olafa Kobackiego otworzył wynik finałowego meczu baraży o awans do PKO BP Ekstraklasy. Ale strzelania nie zakończył. Motor w drugiej połowie zaliczył niesamowity pościg za wynikiem – najpierw strzelił gola w 87. minucie, następnie w doliczonym czasie gry. Niespodzianka stała się faktem – lublinianie, czyli beniaminek Fortuna 1. Ligi zaliczył drugi awans z rzędu – tym razem do elity.

Obaj trenerzy wyszli w niedzielę z założenia, że zasada iż zwycięskiego składu się nie zmienia w przypadku baraży ma swoją rację. Trener Arki Wojciech Łobodziński postawił na taką samą jedenastkę, która w półfinale 4:2 pokonała Odrę Opole. Prawie nie zmieniło się również wyjściowe zestawienie Motoru. W przeciwieństwie do starcia z Górnikiem Łęczna (0:0 i 4:2 w serii rzutów karnych) szkoleniowiec Motoru musiał zmienić na lewej obronie Filipa Luberackiego pauzującego za żółte kartki. W jego miejsce zagrał Krystian Palacz.

Mecz rozpoczął się bardzo dobrze dla żółto-niebieskich. Błąd w wyprowadzeniu piłki z własnego pola karnego, w co zaangażowani byli Kacper Rosa oraz Kamil Kruk, wykorzystał Olaf Kobacki. Obrońca i bramkarz Motoru ułatwili skrzydłowemu zadanie, bo w momencie, gdy podawali piłkę do siebie ta podskoczyła i Kobacki nie mógł chybić na pustą bramkę.

Mimo, że przez całą pierwszą połową mecz był wyrównany, to optyczną przewagę posiadali arkowcy. Oni byli zespołem lepiej zorganizowanym, mieli więcej do zaproponowania w ofensywie. Drużyna z Lublina szukała swoich szans w oskrzydlających akcjach, ale i one, choć to siła Motoru, nie przynosiły efektu. Arka z okazji, które stworzyła, mogła strzelić chociaż jednego gola. Szansę ku temu miał m.in. Kobacki. Zdobywca bramki z początku pojedynku dobrze wszedł w spotkanie.

Arka starała się zdominować środek pola i umiejętnie wybijała zawodników Motoru z uderzenia. Sami zaś gospodarze wiele akcji rozpoczynali od centralnych sektorów boiska, gdzie bardzo dobrze radził sobie młodzieżowiec Jakub Staniszewski, a w sukurs szedł mu Alassane Sidibe. Po stronie gości kilka minut po golu Arki starał się odpowiedzieć Bartosz Wolski, ale jego strzał w środek bramki złapał Paweł Lenarcik. 

18-letni Staniszewski w tym sezonie grał bardzo mało. Pierwszym młodzieżowcem w talii trenera Wojciecha Łobodzińskiego był Kacper Skóra, wspomniany zawodnik wchodził tylko w końcówkach i to w trzech meczach. W półfinałowym starciu przeciwko Odrze wyszedł od pierwszych minut i wypadł na tyle dobrze, że Łobodziński skorzystał z niego w finale. I młodzian pokazał spokój, opanowanie, dobry przegląd pola i dużą odwagę w grze. 

Już pierwsze minuty drugiej połowy zwiastowały zmianę nastawienia przyjezdnych. Motor często gościł na połowie gdynian. Goście szukali sposobu na zaskoczenie defensywy rywala. A gospodarze odgryzali się szybkimi kontrami. Kiedy tylko przechodzili z fazy defensywnej do ofensywnej to robiło się niebezpiecznie w „szesnastce” Kacpra Rosy.

Jeden z obrazków drugich 45 minut: długą wymianę futbolówki między zawodnikami Motoru zakończył Marcel Gąsior. Był to najdłuższy moment budowania akcji przez podopiecznych Mateusza Stolarskiego. W tym wszystkim zabrakło gościom jedynie skuteczniejszej finalizacji. Dla równowagi, w 66. minucie Arka była bliska strzelania drugiego gola. Wprowadzony wcześniej Sebastian Milewski znalazł się sam przed bramkarzem, minął go, ale z ostrego nie zdołał oddać strzału. Jeszcze lepszej sytuacji nie wykorzystał Kobacki. Stanął oko w oko z bramkarzem, próbował przerzucić nad nim piłkę, jednak zrobił to zbyt czytelnie dla golkipera. 

Waleczni lublinianie nie dawali za wygraną i swego dopięli. W 87. minucie wyrównał Wolski. Pomocnik Motoru pięknie przymierzył z rzutu wolnego. Paweł Lenarcik nawet się nie ruszył. Piłkarz gości uderzał minimalnie zza „szesnastki”, niemniej przymierzył idealnie.

To nie był koniec emocji w regulaminowym czasie. Gdy wszyscy odliczali już czas do rozpoczęcia dogrywki jeszcze jedną akcję przeprowadzili przyjezdni. Ndiaye oszukał dwóch obrońców w polu karnym i ku uciesze swoich fanów wpakował piłkę do bramki. Motor w tym momencie prowadził 2:1. Po chwili sędzia Szymon Marciniek zakończył spotkanie. Niemożliwe dla Motoru stało się możliwe. Awansowali do ekstraklasy będąc beniaminkiem Fortuna 1. Ligi! Wielki dzień dla zespołu z Lublina i trenera Mateusza Stolarskiego. 

2 czerwca 2024, Gdynia
Arka Gdynia – Motor Lublin 1:2 (1:0)
Bramki: Olaf Kobacki 13 – Bartosz Wolski 87, Mbaye N'Diaye 90
Arka: 95. Paweł Lenarcik – 2. Marc Navarro, 29. Michał Marcjanik, 13. Ołeksandr Azaćkyj, 32. Przemysław Stolc – 9. Tornike Gaprindaszwili, 31. Jakub Staniszewski, 20. Michał Borecki, 8. Alassane Sidibé (62, 6. Sebastian Milewski), 7. Olaf Kobacki – 10. Karol Czubak.
Motor: 1. Kacper Rosa – 17. Filip Wójcik (79, 28. Paweł Stolarski), 74. Kamil Kruk, 18. Arkadiusz Najemski, 47. Krystian Palacz – 26. Michał Król (69, 10. Rafał Król), 68. Bartosz Wolski, 37. Mathieu Scalet (60, 55. Marcel Gąsior), 22. Kamil Wojtkowski (46, 30. Mbaye N'Diaye), 77. Piotr Ceglarz – 90. Samuel Mráz.
Żółte kartki: Azaćkyj – Palacz, Wojtkowski.
Sędziował: Szymon Marciniak (Płock).

 

Czytaj więcej na łączynaspilka.pl

ZOBACZ RÓWNIEŻ
NOTATKA/UWAGI dot. strony dla newsa:
Utworzona została siatka, w lewej kolumnie siatki powinien znaleźć się button kierujący do wszystkich aktualności. 
W drugiej kolumnie siatki został wstawiony nagłówek oraz html - zamiast html może być mapowany paragraf.
Należy wykonać szablon dla struktury newsa, który będzie wyświetlał social media, zdjęcie nagłówkowe, treść posta wraz ze zdjęciami. 
Poniżej jest dodatkowy html poza siatką, w którym powinna znaleźć się galeria.