Najwyższe zwycięstwa w pierwszej lidze w XXI wieku. Padło nawet 11 goli

8 maj 2024 Udostępnij
Andrzej Klemba / laczynaspilka.pl
Fot. 400mm.pl

Wygrana w 31. kolejce Fortuna 1. Ligi GKS Katowice ze Stalą Rzeszów 8:0 wcale nie była najwyższym zwycięstwem w tym stuleciu. Dziewięcioma golami potrafiły wygrać Śląsk Wrocław czy też Podbeskidzie Bielsko–Biała. Oto pięć najwyższych triumfów na zapleczu ekstraklasy w XXI wieku.

Najwyższa wygrana padła w sezonie 2007/2008. 14 października 2007 roku Śląsk Wrocław, lider pierwszej ligi rozbił wówczas trzynasty w tabeli Motor Lublin aż 10:1. To oczywiście najwyższe zwycięstwo tego zespołu na szczeblu centralnym w historii klubu. Zaczęło się jednak dobrze dla gości, bo objęli prowadzenie po bramce Pawła Maziarza. Od 25. minuty rozpoczął się koncert gospodarzy. Po trzy bramki zdobyli Patryk Klofik i Przemysław Łodziński, dwie dołożył Krzysztof Ulatowski, a po jednej strzelili Tomasz Szewczuk i Krzysztof Kaczmarek. 

– Wynik jest druzgocący i nic mądrego nie jestem w stanie powiedzieć. Szkoda, bo akurat atmosfera na trybunach była sielankowa, a skończyło się takim rezultatem. Muszę się zastanowić, co zrobić po takim meczu – mówił Ryszard Kuźma, trener Motoru. A Ryszard Tarasiewicz, szkoleniowiec Śląska stwierdził: – Nie pamiętam, żebym kiedykolwiek w mojej karierze piłkarskiej i trenerskiej odniósł równie wysokie zwycięstwo. Jest mi trochę niezręcznie, bo jako zawodnik nigdy takiego klapsa nie dostałem. Wyobrażam sobie, jak się czują zawodnicy Motoru i trener.

Niespełna dwa lata później – 23 maja 2009 roku festiwal strzelecki urządzili sobie piłkarze Podbeskidzia Bielsko-Biała. Walczyli wtedy o awans do ekstraklasy, a zmierzyli się z broniącym przed spadkiem Turem Turek. Rozbili go aż 9:0, a pięć goli zdobył Krzysztof Chrapek, co do tej pory jest największym wyczynem strzeleckim XXI wieku w pierwszej lidze. Po bramce strzelili też Mieczysław Sikora, Damian Chmiel, Maciej Szmatiuk i Słowak Martin Matus. Bielszczanie awansowali na miejsce gwarantujące awans do ekstraklasy, ale w dwóch ostatnich kolejkach zdobyli tylko punkt i zostali na jej zapleczu. Tur spadł z ligi.

– To, co pokazali nasi zawodnicy to wstyd, właściwie sami strzelali sobie bramki. Wynik pokazuje, że nie zasługujemy na grę w tej lidze – przyznał Piotr Pietraszek, trener Tura. Bardzo kurtuazyjni byli gracze Podbeskidzia. – Tur miał troszkę gorszy dzień, lecz my też graliśmy nieco lepszą piłkę niż ostatnio. Cały zespół sobie zapracował na to zwycięstwo. Nie można przypisywać zasług jednemu człowiekowi – podkreślał Bartłomiej Konieczny. A Marcin Brosz, szkoleniowiec Podbeskidzia dodał: – Cieszy mnie nie tylko wspaniały wynik, ale też bardzo przemyślana gra drużyny. Jestem zachwycony tym, co się dzieje na stadionie. Ludzie żyją meczem, atmosfera jest wspaniała i tak powinno być, bo to dla kibiców gramy.

Sobotnie zwycięstwo GKS było wiec dopiero trzecie pod względem wysokości wyniku w XXI wieku. Trener Marek Zub mógłby tłumaczyć się młodym składem, bo średnia wieku pierwszej jedenastki to było zaledwie 22,6 roku. Tyle że kolejkę wcześniej wystawił identyczny podstawowy skład, który rozprawił się 4:2 z liderem Lechią Gdańsk. Tym razem już do przerwy było 0:5, a na dodatek czerwoną kartkę dostał akurat ten z bardziej doświadczonych 33-letni Kamil Kościelny. W drugiej połowie GKS dołożył jeszcze trzy bramki. Hat tricka zaliczył Mateusz Mak, a po golu zdobyli Antoni Kozubal, Sebastian Bergier, Oskar Repka, Mateusz Marzec i Jakub Arak. 

– Jako trener nie miałem jeszcze okazji do komentowania takiego wyniku. Sroga lekcja dla nas, dużo nas kosztująca. Wymiar porażki określiła już pierwsza akcja przeciwnika i gol, ale później też popełnialiśmy proste błędy, a do tego jeszcze czerwona kartka – wyliczał trener Zub. – Dla tego, nad czym pracujemy z drużyną, takie lekcje są absolutnie potrzebne. Zadaję sobie tylko pytanie, czy aż tak duże, bo to niecodzienny wynik. 

W sezonie 2009/2010 Widzew walczył o powrót do ekstraklasy i niemal przez cały sezon był w czołówce tabeli. Po 15. kolejce awansował na fotel lidera i nie oddał go już do końca. A w następnym meczu gościł czternasty Znicz Pruszków. Łodzianie rozbili rywali aż 7:0, ale do przerwy niewiele zapowiadało taki pogrom. Piłkarze trenera Pawła Janasa prowadzili bowiem tylko 2:0. Po zmianie stron dołożyli jednak pięć goli. Hat trickiem popisał się Darvydas Sernas, dwie bramki dołożył Dudu Paraiba, a po jednej Krzysztof Ostrowski i Mindaugas Panka. 

Trenerem gości był wówczas Przemysław Cecherz, który siedem lat później objął Widzew. – Cóż można powiedzieć po takim spotkaniu? Przy wyniku 0:3 mecz właściwie się zakończył, a później Widzew przeważał zdecydowanie i na boisku istniała już tylko jedna drużyna. Jest mi po prostu przykro.

Piąty mecz z najwyższą wygraną to jednocześnie zwycięstwo w największych rozmiarach odniesione przed zespół gości. 6 października 2012 roku do Łodzi przyjechała Flota Świnoujście. ŁKS miał wtedy coraz większe kłopoty finansowe, które skończyły się tym, że wiosną po 22. kolejce wycofał się nawet z rozgrywek. Z kolei goście liczyli się w walce o awans i na koniec sezonu zabrakło im tylko dwóch punktów. W Łodzi wyszli na prowadzenie już w czwartej minucie po golu Piotr Kieruzela, ale wyrównał Paweł Kaczmarek. Na przerwę Flota schodziła z prowadzeniem 2:1 po bramce Ensara Arifovicia, byłego zawodnika ŁKS. W drugiej połowie goście rozwiązali worek z bramkami – dwa gole strzelił Sebastian Olszar, a po jednym Sebastian Zalepa, Krzysztof Bodziony i Bartłomiej Niedziela.

Na konferencji po meczu Marek Chojnacki, trener ŁKS nieco zadziwił wypowiedzią: – Flota niczym nas nie zaskoczyła, wiedzieliśmy, gdzie mam mocne strony i się nie pomyliliśmy. Większość bramek straciliśmy po stałych fragmentach, pomimo że uczulaliśmy zawodników, że rywal jest w tym elemencie niezwykle silny. Wynik 1:7 wskazuje, że był to mecz do jednej bramki, ale ja uważam, że momentami było inaczej.

Dominik Nowak, szkoleniowiec Floty: – Strzeliliśmy aż siedem bramek, a tak okazałe zwycięstwa są rzadkością. Teraz w spokoju możemy popracować nad mankamentami, bo sporo musimy jeszcze poprawić. Cieszymy się z kolejnego zwycięstwa i bardzo istotne jest to, że pozostajemy na pozycji lidera.

 

Czytaj więcej na laczynaspilka.pl

ZOBACZ RÓWNIEŻ
NOTATKA/UWAGI dot. strony dla newsa:
Utworzona została siatka, w lewej kolumnie siatki powinien znaleźć się button kierujący do wszystkich aktualności. 
W drugiej kolumnie siatki został wstawiony nagłówek oraz html - zamiast html może być mapowany paragraf.
Należy wykonać szablon dla struktury newsa, który będzie wyświetlał social media, zdjęcie nagłówkowe, treść posta wraz ze zdjęciami. 
Poniżej jest dodatkowy html poza siatką, w którym powinna znaleźć się galeria.