Mateusz Hewelt - taki gol zdarza się raz w życiu?

5 paź 2020 Udostępnij

Jest doliczony czas gry meczu Miedź Legnica - Chrobry Głogów. Goście prowadzą 2:1, gospodarze mają stały fragment gry, w pole karne przeciwnika wbiega bramkarz legniczan Mateusz Hewelt, który niespodziewanie... doprowadza do remisu. W ten sposób staje się bohaterem spotkania. Zdobywa bramkę, której nigdy nie zapomni.

Takie gole, trafienia zaliczone w takich okolicznościach, na stałe zapisują się w historii, tym bardziej, kiedy na listę strzelców wpisuje się golkiper. Mateusz Hewelt dołączył do elitarnego grona bramkarzy-strzelców gola. Nie ma ich wielu na szczeblu centralnym, dlatego każda bramka bramkarza jest traktowana szczególnie.

 

Hewelt znalazł się w odpowiednim miejscu w odpowiednim czasie. - Szymon Matuszek utrzymuje, że to jego jako ostatniego trafiła piłka. Powtórki też jednoznacznie nie wyjaśniają, kto ostatni dotknął piłki przed golem - mówi bohaterów derbów regionu. - Na pewno jest to bardzo cenne trafienie, bo raz, że na remis, dwa: w derbach. To była ostatnia akcja spotkania, uznałem, że nie mam nic do stracenia. Wbiegłem w pole karne, bo co innego mi pozostało? Powalczyłem o pikę i udało się. Byłem zaskoczony, w pierwszym momencie nie wiedziałem, co się dzieje. Chciałem szybko wrócić do własnej bramki, mając nadzieję, że może jeszcze jednego gola strzelimy, ale sędzia odgwizdał koniec spotkania. Jak szybko wracałem, tak szybko się zatrzymałem, cały czas będąc w szoku, że dzięki mnie padł gol na 2:2 - opisuje.

 

Jeśli do tej pory nie miał jeszcze rozpoznawalnego nazwiska, bo w Polsce gra krótko, to po weekendzie to się zmieniło. - Myślę, że marzeniem każdego zawodnika - zwłaszcza bramkarza - jest, aby zdobyć bramkę rzutem na taśmę. Nigdy bym się nie spodziewał, że doświadczę czegoś takiego. To wbiegnięcie było impulsem - dzieli się swoimi emocjami golkiper Miedzi. Miedzi, której podstawowym bramkarze jest od początku tego sezonu, choć jej piłkarzem został w czerwcu 2019 roku.

 

- W ostatnim sezonie mocno pracowałem, żeby zdobyć zaufanie, które zaprocentuje grą w następnych rozgrywkach. Taka specyfika tej pozycji, że grać może tylko jeden. Cierpliwie więc czekałem na swoją szansę. I doczekałem się. Kolejny cel to utrzymać pierwsze miejsce w hierarchii bramkarzy w Miedzi - podkreśla.

 

Hewelt urodził się w Gdyni. Zaczynał w Arce jako pięciolatek. - Później wyjechałem do Irlandii z mamą, która dostała tam pracę - wspomina. On występował w klubach Stella Maris oraz Shelbourne. Kilka lat później po Hewelta zgłosił się Everton. Na Mateusza zwrócił uwagę jeden ze skautów angielskiej drużyny. - Pojechałem na kilka testów, po czym zaprosili mnie do siebie. Inny świat. Świetne warunki do pracy, trenerzy-fachowcy, znalazłem się w miejscu, w którym chyba każdy chciałby być. Wiele się nauczyłem - opowiada.

 

W "The Toffees" zaczynał od drużyn juniorskich. Szybko przebił się do drugiej drużyny, grał w Premier League 2. - Dwa razy wygraliśmy rozgrywki do lat 23 - zauważa.

 

W 2015 roku podpisał profesjonalny kontrakt z Evertonem. Umowa została później przedłużona o kolejne dwa sezony. Ale występów w pierwszej drużynie się nie doczekał. W sezonie 2016/17, kiedy Everton prowadził Ronald Koeman, wyjechał z pierwszym zespołem na zgrupowanie do Tanzanii. Zagrał w sparingu. I przytrafił się pech: doznał kontuzji, wyłączony był z gry na kilka miesięcy.

 

Gdy za wyniki "The Toffees" odpowiadał Sam Allardayce, został włączony do kadry meczowej. Wyjechał nawet z drużyną jako drugi bramkarz na starcie Ligi Europy z Apollonem Limmasol w grudniu 2017 roku. W hierarchii ciągle jednak był tym trzecim.

 

- Najpierw niekwestionowanym liderem wśród bramkarzy był Tim Howard, z którym rywalizował Joel Robles, dziś Real Betis. Później przyszedł Maarten Stekelenburg, był też Robles. A potem bronił Jordan Picford. Ja mogę się cieszyć, że rywalizowałem z takimi zawodnikami. To cenna lekcja i spore doświadczenie - stwierdza Hewelt.

 

W Evertonie zetknął się z piłką na najwyższym poziomie. Przecież trenował z Waynem Rooneyem, czy Romelu Lukaku. Rooney na rok (2017-18) wrócił do swojego byłego klubu. Lukaku w drugim zespole Liverpoolu strzelał wiele goli. Dzięki temu zapracował na późniejszy transfer do Manchesteru United. Obecnie bardzo dobrze radzi sobie w Interze Mediolan.

 

Jak na tle tych gwiazd odnajdywał się Hewelt? - Wayne? Legenda klubu. Widać, że Everton jest z niego bardzo dumny. Oni go wychowali, z ich szkółki poszedł dalej. W codziennym funkcjonowaniu to bardzo normalny facet. Z Lukaku stoczyłem wiele pojedynków na treningu. Stałem i tylko miałem nadzieję, że nie trafi we mnie za mocno, bo siłę uderzenia miał ogromną. Nieraz odczułem, że to duży chłop, dobrze zbudowany. Już wtedy miał w sobie to coś - uważa bramkarz Miedzi, który ma podwójne obywatelstwo: polskie i irlandzkie.

 

- Mieszkałem w Irlandii osiem lat, chcieli mnie do swojej kadry młodzieżowej, co ułatwiło mi zdobycie ich paszportu - wyjaśnia.

 



ZOBACZ RÓWNIEŻ
NOTATKA/UWAGI dot. strony dla newsa:
Utworzona została siatka, w lewej kolumnie siatki powinien znaleźć się button kierujący do wszystkich aktualności. 
W drugiej kolumnie siatki został wstawiony nagłówek oraz html - zamiast html może być mapowany paragraf.
Należy wykonać szablon dla struktury newsa, który będzie wyświetlał social media, zdjęcie nagłówkowe, treść posta wraz ze zdjęciami. 
Poniżej jest dodatkowy html poza siatką, w którym powinna znaleźć się galeria.