Dramatyczne derby

14 wrz 2017 Udostępnij

To były prawdziwe derby. Nie zabrakło walki, emocji i goli. Ruch Chorzów powadził już 2:0, ale ostatnie minuty należały do GKS Tychy! Ostatecznie mecz zakończył się remisem 2:2.

GKS od początku meczu częściej próbował rozgrywać atakiem pozycyjnym. Chorzowianie czekali na kontry i już na początku mogli jedną z nich wykorzystać. Ładnie piłkę w środku przechwycił Zawal i podał do wybiegającego skrzydłem Miłosza Przybeckiego. Ten mógł strzelać, ale odegrał z powrotem do Zawala, który uderzył za lekko.

 

Podopieczni Juana Ramona Rochy często próbowali grać prawą stroną, wykorzystując szybkość „Miłego”. Tak jak np. w 20. minucie, kiedy to powinno być 1:0. Przybecki uprzedził wychodzącego z bramki Marka Igaza, odegrał do Vilima Posinkovicia i kibice już skoczyli z radości, ale Chorwat nie trafił do pustej bramki! Po tej sytuacji gospodarze przenieśli ciężar gry pod bramkę rywali. Z dystansu uderzał kapitan, Maciej Urbańczyk, ale piłka po rykoszecie przeszła obok bramki. W końcu jednak chorzowianie dopięli swego. Bardzo przytomnie na prawym skrzydle zachował się Posinković. Wycofał piłkę na 11 metr, gdzie nadbiegał Urbańczyk i pewnym strzałem po ziemi pokonał Igaza.

 

Od 31. minuty Ruch prowadził w derbach 1:0. Gospodarze mogli być zadowoleni ze swojego występu w pierwszej połowie. Nieźle prezentował się Michał Walski. Jeszcze przed przerwą mógł podwyższyć prowadzenie, ale zakończył ładną indywidualną akcję lekkim strzałem wprost w bramkarza. Do przerwy ekipa z Cichej zasłużenie prowadziła jednym golem.

 

Tyszanie musieli odrabiać straty. Ruchowi stwarzało to okazje do grania z kontry. Goście zaczęli od dwóch strzałów z dystansu Łukasza Matusiaka. Obie próby okazały się za słabe. Spotkanie robiło się nieco nerwowe. Goście często uderzali z dystansu. To jedyne, co byli w stanie robić przy odpowiednio zorganizowanej obronie Ruchu. Z czasem jednak atakowali coraz śmielej. To stwarzało okazje do kontrataków. Po jednym z nich Walski ładnie wypuścił Przybeckiego prawą stroną. Ten podawał do środka, ale obrońcy przecięli zagranie i piłka wyszła na rzut rożny, po którym chorzowianie podwyższyli prowadzenie. W zamieszaniu podbramkowym najsprytniejszy okazał się Artur Balicki, który głową pokonał Igaza. Goście protestowali. Uważali, że piłka nie przekroczyła linii bramkowej, ale jedyne co z tego wyszło, to żółte kartki dla Igaza i Łuszkiewicza.

 

Chwilę później mogło być już 3:0, ale Posinković nie trafił w dobrej sytuacji. Gospodarze zapomnieli jednak na chwilę, że muszą być czujni w obronie do ostatniego gwizdka. Chwila nieuwagi w kryciu i tyszanie stworzyli sobie idealną okazję. Tylko nieskuteczności napastnika chorzowianie mogli zawdzięczać utrzymanie czystego konta. Podopieczni Juana Ramona Rochy powrócili do swojej gry. Prezentowali się lepiej od rywala, ale jak mawiał klasyk, 2:0 to niebezpieczny wynik. Dlatego wciąż atakowali. W 66. minucie Urbańczyk kapitalnie wypatrzył w polu karnym Balickiego. Ten znalazł się w doskonałej sytuacji, ale bramkarz wyczuł jego intencję i obronił strzał w długi róg. Później ładną akcją popisał się Przybecki. Minął kilku rywali i wyłożył piłkę Posinkoviciowi, który uderzył wysoko nad bramką. To nie był najlepszy dzień Chorwata. Po tej sytuacji pojedynek się uspokoił. Tempo spadło.

 

Gospodarze dobrze ustawiali się w obronie i nie dawali tyszanom szans na złapanie kontaktu. W końcówce "Niebiescy" oddali pole rywalom. Najpierw wycofanie z prawej strony bardzo ładnym strzałem po ziemi wykończył Dawid Abramowicz, a w ostatniej akcji meczu, po rzucie rożnym, do siatki potężnym uderzeniem trafił zupełnie niepilnowany w polu karnym Matusiak.

 

SKRÓT SPOTKANIA

 

 

1:0 Urbańczyk 31'

2:0 Balicki 57'

2:1 Abramowicz 88'

2:2 Matusiak 90'

 

Żółte kartki: Kowalczyk, Balicki, Hołownia, Marković – Igaz, Łuszkiewicz, Biernat.
Czerwona kartka: Artur Balicki (za drugą żółtą).
Sędziował: Daniel Kruczyński (Żywiec).

 

Ruch: Bankow – Villafane, Kowalczyk, Marković, Hołownia – Zawal (46' Nowak), Urbańczyk – Przybecki, Walski, Słoma (34' Balicki) – Posinković (88' Setla).

 

GKS Tychy: Igaz – Mańka, Biernat, Tanżyna, Abramowicz – Kaczmarczyk (44' Błanik), Matusiak, Łuszkiewicz (60' Szumilas), Ćwielong – Fidzukiewicz (60' Radzewicz), Zapolnik. 

 

 



ZOBACZ RÓWNIEŻ
NOTATKA/UWAGI dot. strony dla newsa:
Utworzona została siatka, w lewej kolumnie siatki powinien znaleźć się button kierujący do wszystkich aktualności. 
W drugiej kolumnie siatki został wstawiony nagłówek oraz html - zamiast html może być mapowany paragraf.
Należy wykonać szablon dla struktury newsa, który będzie wyświetlał social media, zdjęcie nagłówkowe, treść posta wraz ze zdjęciami. 
Poniżej jest dodatkowy html poza siatką, w którym powinna znaleźć się galeria.