Cezary Demianiuk: W Pogoni miałem najlepsze momenty w karierze

3 lip 2024 Udostępnij
Andrzej Klemba / laczynaspilka.pl
Fot. 400mm.pl

– Chcemy zatrzymać większość zawodników, dokonać kilku wzmocnień i grać właśnie takim składem. To słuszna droga. Inne kluby też nie robiły kadrowej rewolucji, jak choćby Ruch Chorzów, a nie tylko utrzymały się w lidze, a nawet awansowały. Mamy dobrą drużynę, stać nas, by uniknąć spadku – uważa Cezary Demianiuk, wychowanek Pogoni Siedlce.

Gdy robię skróty do Magazynu 2. Ligi na kanał Łączy Nas Piłka na YouTube często widzę pana w akcji. Trwa Euro 2024 więc trochę, oczywiście z zachowaniem proporcji, przypomina pan wtedy Nico Williamsa.

Lubię jego sposób grania i także Eden Hazarda. W poprzednim sezonie miałem ku temu więcej okazji, bo grałem na skrzydle. W ostatnich rozgrywkach trochę zmieniliśmy ustawienie i przeszedłem na pozycję nr 9. Starałem się jednak schodzić w boczne sektory. 

Częściej na lewą stronę jak właśnie Williams. 

To prawda, ale próbowałem też na prawą, by trochę zaskoczyć rywali. Spodziewali się, że będę atakował tylko lewą stroną. 

Strzelił pan 17 goli i zaliczył sześć asyst. To był najlepszy pana sezon?

Rok wcześniej miałem za to 13 asyst razem z Pucharem Polski. Liczby teraz były lepsze, jeśli chodzi o bramki. Chyba rzeczywiście to był najlepszy sezon w przygodzie z piłką. 

I do tego zakończony awansem do pierwszej ligi, choć napędziliście stracha kibicom. W końcówce przegraliście dwa razy u siebie i awans przypieczętowaliście dopiero na wyjeździe w ostatniej kolejce. 

Sytuacja była niespotykana, ale taka właśnie jest piłka nożna. Mieliśmy awans w garści, ale w piłce 90 procent sukcesu to głowa. Prowadziliśmy 3:1 z GKS Jastrzębie, by przegrać 3:4. To było coś niesamowitego i miało na nas wpływ w kolejnym meczu u siebie z Chojniczanką. Za każdym razem feta była przygotowana, a koszulki z okazji awansu czekały. Dostaliśmy lekcję, która, mam nadzieję, zaprocentuje w pierwszej lidze. Piłka lubi płatać figle. Za to na pewno będę ten awans pamiętał. Na koniec i tak zakończyliśmy sezon na pierwszym miejscu.

Wróćmy trochę do przebiegu pańskiej kariery. Chyba niewielu jest piłkarzy tak często wypożyczanych. Skąd to się wzięło?

Z tego, że kocham grać w piłkę i robię wszystko, by to robić. Chcę iść do takiej drużyny, w której będę mógł być jak najczęściej na boisku. Jak widziałem, że mogę mieć problemy z regularnymi występami, to czasem sam prosiłem o wypożyczenie. Nie obrażałem się, ale odchodziłem, by grać. 

Może jako wychowanek miał pan trudniej w Pogoni?

Coś w tym jest, bo nie było łatwo. Teraz to się już zmieniło i jest trochę inne podejście do wychowanków. Kiedyś było różne, trzeba było zacisnąć zęby i dawać radę. Na koniec wszystko weryfikuje boisko. Byłem w kilku innych klubach, ale i tak wracałem do Pogoni. Dobrze się tu czuje, znam wszystkich ludzi. Ja i żona jesteśmy z Siedlec. Chyba właśnie tu miałem najlepsze momenty w przygodzie z piłką. 

Wywalczył pan dwa awanse, ale jak Pogoń w 2014 roku po barażu spadła do drugiej ligi, akurat był pan wypożyczony.

Miałem słabszy okres. Bardzo przeszkadzały mi kontuzje. Nie były poważne, ale sprawiały, że pauzowałem po kilku tygodni czy miesięcy i wypadałem z rytmu. Najpierw jeden staw skokowy, potem drugi, lewy bark, a potem prawy. A do tego wirusowe zapalenie oskrzeli. Trwało to ze dwa lata, zanim się pozbierałem. 

Przez chwilę był pan w Piaście Gliwice i stanął przed szansą debiutu w ekstraklasie. Po zaledwie dwóch miesiącach odszedł pan do pierwszoligowego GKS Bełchatów. Skąd taka decyzja?

Miałem za sobą dobry sezon w pierwszej lidze, choć wtedy też mi doskwierał staw skokowy. Kilka miesięcy się męczyłem, wróciłem i strzeliłem kilka bramek. Trafiłem do Piasta, ale nie czułem się za dobrze i widziałem, że trener raczej nie będzie na mnie stawiał. W końcu sam powiedziałem, że chcę odejść. I tak trafiłem do GKS, zanim jeszcze zamknęło się okno transferowe. Chciałem grać i tam to było możliwe. Z perspektywy może trzeba było zostać, zaadaptować się i spróbować walczyć. Tyle że też trochę zdawałem sobie sprawę, że trafiłem z beniaminka pierwszej ligi do zespołu ekstraklasy. Piast był też wtedy w formie i wiedziałem, że trudno będzie się przebić. 

Później przez Orlęta Radzyń Podlaski, ŁKS Łomża, Olimpię Elbląg i Resovię wrócił pan do drugoligowej Pogoni. 

W Resovii była taka sytuacja, że trener Radosław Mroczkowski nie widział mnie w kadrze, zresztą większości nie widział. Znów wrócę do tego, że chciałem grać. I choć Pogoń miała problemy finansowe, była blisko upadku, to zdecydowałem się do niej wrócić. Znajomi odradzali mi ten krok. Rzeczywiście było walne zebranie, na którym wydawało się, że klub się rozleci, ale jakoś przetrwał. Oby najgorsze było za nami. 

W pierwszej lidze czeka was walka o utrzymanie. Zwłaszcza że do kadry dołączają raczej gracze z pierwszej lub niższych lig.

Najważniejsze, że klub jest stabilniejszy, ale nie jesteśmy finansowym potentatem. Chcemy zatrzymać większość zawodników, dokonać kilku wzmocnień i grać właśnie takim składem. To słuszna droga. Inne kluby też nie robiły kadrowej rewolucji, jak choćby Ruch Chorzów, a nie tylko utrzymały się w lidze, a nawet awansowały. Mamy dobrą drużynę, stać nas, by uniknąć spadku. Jest kilku zawodników nawet z doświadczeniem z ekstraklasy i pierwszej ligi. Zdaję sobie sprawę, że poziom jest wyższy, a kultura gry będzie inna. W Pucharze Polski graliśmy z zespołami z pierwszej ligi i potrafiliśmy wygrać. Wiem, że te rozgrywki rządzą się trochę innymi prawami, ale to pokazało nam, że mamy możliwości.

Ten awans to pewnego rodzaju klamra dla pana – grał pan w Pogoni, która dziesięć lat temu awansowała do pierwszej ligi i także teraz, gdy wróciła na zaplecze ekstraklasy.

Historycznie chyba jestem jedynym zawodnikiem, który dwa razy to osiągnął. Zasłużyliśmy na to i jestem dumny. W Pogoni grałem w każdej lidze. Najpierw w rezerwach, które z Klasy B awansowały do trzeciej ligi. Potem w pierwszej drużynie, z której czasem schodziłem do drugiej. W przygodzie z piłką brakuje mi tylko ekstraklasy…

 

Czytaj więcej na laczynaspilka.pl

ZOBACZ RÓWNIEŻ
NOTATKA/UWAGI dot. strony dla newsa:
Utworzona została siatka, w lewej kolumnie siatki powinien znaleźć się button kierujący do wszystkich aktualności. 
W drugiej kolumnie siatki został wstawiony nagłówek oraz html - zamiast html może być mapowany paragraf.
Należy wykonać szablon dla struktury newsa, który będzie wyświetlał social media, zdjęcie nagłówkowe, treść posta wraz ze zdjęciami. 
Poniżej jest dodatkowy html poza siatką, w którym powinna znaleźć się galeria.