Awans w stylu Resovii, czyli biało-czerwona siła charakteru

13 sie 2020 Udostępnij

Resovia w rundzie wiosennej poprzedniego sezonu długo nie mogła wygrać meczu, jednak w końcówce przełamała się, dostała się do baraży, które rozstrzygnęła na swoją korzyść. Do awansu zespół Szymona Grabowskiego potrzebował dwóch serii jedenastek.

Przypadek Resovii mógłby posłużyć jako dobry scenariusz filmu "w piłce wszystko jest możliwe". Może brzmi to banalnie, niemniej jest kilka powodów, by obronić powyższą tezę. Biało-czerwoni nie byli wymieniani w gronie kandydatów do awansu, to posiadająca większy budżet i możliwości Stal, mimo że beniaminek, miała być główną siłą piłkarską w Rzeszowie. Tymczasem podopieczni Szymona Grabowskiego szybko zadomowili się w czołówce 2 ligi, zostali tam do końca rundy jesiennej.

 

 

W drugiej części rozgrywek "Sovię" dopadła zadyszka. Jeszcze w pierwszej kolejce po przerwie zimowej rzeszowianie pokonali 6:0 z Gryfem Wejherowo, potem nie potrafili wygrać meczu aż do 33. kolejki, kiedy pokonali 1:0 Widzew Łódź. Ta wygrana i remis w ostatniej serii spotkań na Bukowej z GKS-em wystarczyły, aby Resovia znalazła się w strefie barażowej.

 

 

A jeśli baraże to kolejny argument na obronienie tezy z początku tekstu. Resovia i tym razem nie była faworytem, jednak wyszła z całej batalii zwycięstwo. Tak, słowo batalia najlepiej tu pasuje. Bo resoviacy wyszarpali, wybiegali, wywalczyli awans dzięki swojej niezłomności. Oba spotkania - z Bytovią Bytów oraz finałowy ze Stalą wygrali w serii rzutów karnych - 7:6. Dali kolejny powód ku temu, by po trybunach stadionu Resovii niosła się przyśpiewka "Graba trenerem, Resovia z charakterem". Grabowski to resoviak z krwi i kości. Był piłkarzem tego klubu, później w młodym wieku został trenerem. Przed "czterdziestką" świętuje swój drugi awans. Pierwszy wywalczył dwa lata temu - z 3 ligi do 2. Tak jak obiecał, po awansie zgolił brodę, która była cechą rozpoznawczą jego wyglądu.

 

- I wyglądam teraz na dziesięć lat młodszego, więc oznak stresu nie ma gdzie szukać - śmieje się Grabowski. - Ale to prawda, nie tyle końcówka sezonu, co cały okres popandemiczny przysporzył nam wszystkim wiele stresujących momentów. Ogólnie panująca sytuacja na świecie nie była za fajna, nie wiedzieliśmy co nas czeka na boisku. Do tego nałożyły się nerwy związane z barażami, dogrywką oraz karnymi. Tak jak nie życzyłbym nikomu takiej passy bez wygranego meczu, tak życzyłbym wszystkim takiego finału! - przekonuje.

 

Finał baraży był wewnętrzną sprawą Rzeszowa, co jeszcze bardziej podkreśla wagę i rangę sukcesu. - Cały Rzeszów żył tym meczem. Derby zawsze elektryzują kibiców, przed finałem nawet postronne osoby wiedziały, że Resovia gra ze Stalą bardzo ważne spotkanie. Pojedynek derbowy sam w sobie jest szczególny, a te derby były wręcz specyficzne - zaznacza szkoleniowiec Resovii.

 

 

Grabowski dziś ze spokojem może opowiadać o konkursie jedenastek w półfinale i finale baraży, choć w tamtym momencie zapewne tyle spokoju w sobie nie miał. Najważniejsze, że jego piłkarze zachowali spokój. - Naprawdę sporo nas to kosztowało, mimo że kamery telewizyjne uchwyciły moich najmłodszych zawodników, którzy podchodzili do jedenastki z uśmiechem na ustach. Co by nie mówić, jestem zadowolony nie tyle z tego, że udźwignęliśmy ciężar, ile że właśnie nasi młodzi piłkarze wzięli na siebie odpowiedzialność i mocno przyczynili się do tego, że awansowaliśmy. Wywalczyliśmy awans w sposób spektakularny, w dodatku zrobiliśmy go w starciu z lokalnym rywalem. Wróciliśmy do pierwszej ligi po 26 latach. To duża sprawa dla Resovii - podkreśla opiekun biało-czerwonych z Rzeszowa.

 

Resovia straciła najmniej bramek (32) spośród drugoligowców. Obroną bardzo dobrze kierowali doświadczeni Dawid Kubowicz oraz Sebastian Zalepa. - Można powiedzieć, że to liderzy zespołu, wypada jednak nadmienić, że mieli mocne wsparcie w osobie Konrada Domonia, który także może zagrać na środku obrony. Do tego 20-letni Jakub Persak. Kuba w dwóch kluczowych meczach końcówki sezonu m.in. z Widzewem świetnie się spisał i na pewno będzie doświadczonych kolegów mocno naciskał. Środek obrony mamy zatem mocno obsadzony, rywalizacja wewnętrzna będzie nas jeszcze bardziej napędzać - twierdzi Grabowski.

 

 

Rzeszowianie nie czekali z finalizowaniem transferów nowych zawodników. Z Polonii Bytom wyciągnęli Jarosława Czernysza (rundę wiosenną spędził w Odrze Opole). Skorzystali z problemów Olimpii Elbląg, pozyskując stamtąd trzech zawodników - Przemysława Brychlika, Cezarego Demianiuka oraz Michała Kuczałka. - Przede wszystkim pasowali do koncepcji. Inna sprawa, że zaleźli nam mocno za skórę w poprzednim sezonie. Znaliśmy tych piłkarzy, chcieliśmy ich ściągnąć do nas już we wcześniejszych okienkach transferowych. Na warunki drugiej ligi byli wyróżniającymi się piłkarzami. Chcemy budować zespół w oparciu o sprawdzonych zawodników, którzy poradzą sobie w pierwszej lidze. Mam nadzieję, że będzie to jeden z czynników, który pomoże nam się utrzymać. Nie jesteśmy potentatem finansowym. Sportowo gwarantujemy jednak na tyle dobry poziom, że możemy się opierać o ludzi, którzy wniosą jakość do drużyny. Wierzymy, że będzie to jakość, która mocno wpłynie na cały zespół, a w konsekwencji w miarę szybko zapewnimy sobie utrzymanie - podsumowuje trener Resovii.

 



ZOBACZ RÓWNIEŻ
NOTATKA/UWAGI dot. strony dla newsa:
Utworzona została siatka, w lewej kolumnie siatki powinien znaleźć się button kierujący do wszystkich aktualności. 
W drugiej kolumnie siatki został wstawiony nagłówek oraz html - zamiast html może być mapowany paragraf.
Należy wykonać szablon dla struktury newsa, który będzie wyświetlał social media, zdjęcie nagłówkowe, treść posta wraz ze zdjęciami. 
Poniżej jest dodatkowy html poza siatką, w którym powinna znaleźć się galeria.