Angielska wersja Radomiaka? O Karol, on znów zaczął strzelać

26 paź 2020 Udostępnij

Pierwsze mecze tego sezonu pokazały, że układ Karol Angielski i Radomiak Radom ma na boisku rację bytu. 24-letni napastnik bardzo dobrze wkomponował się w zespół Dariusza Banasika. I choć ostatnio przestał strzelać, to przecież przypomniał sobie, jak to jest trafiać do bramki.

Angielski 21 sierpnia podpisał kontrakt z Radomiakiem. Zdążył uczestniczyć w kilku treningach z drużyną i znalazł się na ławce rezerwowych w spotkaniu 1. kolejki z Widzewem Łódź. W przerwie zmienił Dominika Sokoła, a w 46. minucie wyrównał stan meczu (Radomiak wygrał 4:1). Tym samym zaliczył pierwszego gola w nowym zespole. To była jego pierwsza bramka w lidze od 28 września 2018 roku i meczu w ekstraklasy z Lechią Gdańsk.

 

- Kilka sekund po wejściu nawinąłem jednego, potem drugiego obrońcę i mocnym strzałem pokonałem Wojtka Pawłowskiego. Myślę, że napastnik niczym innym jak bramką i asystą, a ja zapisałem na swoim koncie i gola i asystę, nie przekona do siebie trenera. W pierwszych trzech meczach zdobyliśmy dziewięć punktów, potem dopadła nas lekka zadyszka. Mieliśmy spadek formy, przez co nie punktowaliśmy. Teraz się odbijamy - zwraca uwagę napastnik.

 

On sam odbił się od ściany w Wiśle Płock. W ciągu dwóch sezonów występów w ekipie "Nafciarzy" rozegrał 25 meczów na poziomie ekstraklasy, strzelił dwa gole. Miał problemy z grą. Jego winy było jednak w tym mało. - Przez te dwa lata w Płocku nie miałem łatwo. Co zagrałem, to przytrafiała się jakaś kontuzja. Nie chcę się w żaden sposób usprawiedliwiać, ale kontuzje naprawdę potrafią wybić z rytmu. Dochodzisz do formy i nagle dostajesz kolejny cios w postaci kolejnego urazu. W takiej sytuacji cały czas trzeba przekonywać do siebie trenera na nowo. To trudne - przyznaje.

 

- W Wiśle rozwaliłem głowę - miałem pękniętą kość policzkową, nabawiłem się urazu mięśnia dwugłowego, do tego wszystko przyszła pandemia. Mimo że kontrakt miałem jeszcze ważny, to chciałem znaleźć klub, w którym znów będę mógł liczyć na zaufanie trenera. Taką gwarancję dano mi w Radomiaku, mocno zabiegał o mnie trener Dariusz Banasik. Cieszę się, że udało mi się strzelić chociaż te trzy gole, ale w tym momencie to jest nic - dodaje.

 

Biorąc pod uwagę poprzednie sezony Angielskiego, warto by rzec: dobre i trzy gole. - Mam tylko nadzieję, że pandemia znów niczego nie zablokuje i że dokończymy rozgrywki. Mierzymy wysoko. Ja z kolei mam blisko do domu, bo pochodzę z Kielc. Jestem rodowitym kielczaninem, czyli "Scyzorem". Ale w Radomiu nikt mi z tego powodu nie dogryza, nie było żadnych uszczypliwości. Wszędzie próbuję wykonać swoją pracę najlepiej, jak potrafię - zastrzega.

 

Nauczony przeciwnościami w piłce, Angielski żadnych deklaracji nie składa. - Kiedy grałem na wypożyczeniu w Olimpii Grudziądz pod koniec sezonu doznałem bardzo poważnej kontuzji głowy [złamana kość czołowa, wstrząs mózgu, połamane przegrody nosowe, złamanie ściany zatoki czołowej, złamanie górno-przyśrodkowej ściany oczodołu - do końca życia będzie funkcjonował ze wstawioną płytką - przyp. red]. Przez miesiąc biegałem w masce na twarzy. Kompletnie nie zdawała ona egzaminu. W międzyczasie wróciłem do Piasta Gliwice. Pierwsze miesiące z mojej strony były bardzo zachowawcze. Bałem się uderzyć piłkę głową, czułem lęk na możliwość takiej konfrontacji. I weź tu walcz z wysokimi, silnymi fizycznie obrońcami. Oni nie patrzą co miałeś złamane, tylko idą na walkę. Mi zaś z tyłu głowy siedziało, że jak znów coś mi pęknie w twarzy to będzie duży problem. Dlatego przez pewien czas unikałem pojedynków główkowych. Nie strzelałem goli - tłumaczy.

 

Wcześniej robił furorę na pierwszoligowych boiskach w koszulce Olimpii. W perspektywie miał grę na młodzieżowym EURO. Nie został królem strzelców 1 ligi, choć miał na to dużą szansę (do czasu urazu zaliczył 14 trafień), nie pojechał na mistrzostwa. W Piaście stopniowo się odbudowywał, ale super formy nie osiągnął. Potem już była Wisła, obecnie Radomiak.

 

- Po tych wszystkich kontuzjach zdałem sobie sprawę, że bez zdrowia nie ma nic. Ono daje szczęście. Ile musiałem się najedździć po lekarzach, nachodzić o kulach, nie mogłem wsiąść do samochodu... Co przeżyłem, to moje. Wiem, że ludzie mają większe problemy. Szybko doceniłem, że robię coś, co kocham. Cieszę się, że mogę grać w piłkę, utrzymać się za to. Kontuzje uczą pokory. Dziś przede wszystkim chcę być zdrowy, tego mi życzcie. I abyśmy jako zespół dobrze sobie radzili - śmieje się Angielski, który dziś o swoich przeżyciach mówi szczerze, bo stanowią dla niego naukę. I niech będą nauką dla innych. Zapamiętajcie tę lekcję: piłka i zdrowie nie są dane na zawsze.



ZOBACZ RÓWNIEŻ
NOTATKA/UWAGI dot. strony dla newsa:
Utworzona została siatka, w lewej kolumnie siatki powinien znaleźć się button kierujący do wszystkich aktualności. 
W drugiej kolumnie siatki został wstawiony nagłówek oraz html - zamiast html może być mapowany paragraf.
Należy wykonać szablon dla struktury newsa, który będzie wyświetlał social media, zdjęcie nagłówkowe, treść posta wraz ze zdjęciami. 
Poniżej jest dodatkowy html poza siatką, w którym powinna znaleźć się galeria.