1 Liga Stats: Podsumowanie 21. kolejki F1L

3 mar 2020 Udostępnij

21. kolejka stała pod znakiem historii. Nową pisze Warta Poznań, która chyba już coraz poważniej może myśleć o swoich szansach na bezpośredni awans. Starą zrekonstruowali zaś piłkarze Stomilu i Odry, którzy odtworzyli sześciobramkowy wynik sprzed niemal dwóch lat. Co poza tym? Podtrzymana mocna końców Chrobrego z jesieni i mocarstwowe zwycięstwo Stali w Grudziądzu.

Podbeskidzie Bielsko-Biała – Wigry Suwałki 4:0 (1:0)

 

24 strzały na bramkę oddane przez gospodarzy przeciwko 3 uderzeniom gości – to najlepiej podsumowuje wydarzenia z Bielska-Białej. Choć futbol jako gra zespołowa obarczona ogromną przypadkowością zna już przypadki, w których podobny rozkład kluczowych statystyk prowadził do zwycięstwa drużyny z pozoru skazanej na porażkę, tym razem liczby były po stronie lepszego zespołu. Goście byli w stanie odwlekać wyrok tylko przez pierwsze pół godziny meczu. Potem gospodarze rozpoczęli sukcesywną egzekucję. Pierwszy trafił Kacper Gach w 33. minucie, a zakończył w 89. Michał Rzuchowski. Warto zaznaczyć, że to już czwarty przypadek w tym sezonie, kiedy Podbeskidzie wbiło rywalom aż cztery bramki (wcześniej po cztery razy sięgali do siatki piłkarze Stali Mielec, GKS Bełchatów i Zagłębia Sosnowiec). Do czterech razy po cztery sztuka, czy lecimy dalej?

 

Puszcza Niepołomice – Chrobry Głogów 1:3 (1:2)

 

A imię jego 41. Tak się przedstawił pan faul, który był tematem przewodnim meczu w Niepołomicach. Średnio niewiele rzadziej niż co 2 minuty sędzia musiał przerywać mecz po złamaniu przepisów przez zawodników obu drużyn (z małą przewagą gospodarzy, którzy faulowali aż 25 razy). Dwukrotnie dochodziło do tego w polach karnych, co skończyło się na egzekwowaniu jedenastek pewnie wykorzystanych przez obie drużyny. Najpierw przy stanie 0:0 nie pomylił się Michał Ilków-Gołąb, a następnie na 1:2 trafił Piotr Stawarczyk. W meczu o sześć punktów na dole tabeli górą Chrobry, który nie tylko przeskoczył Puszczę, ale też po raz pierwszy od końca października znalazł się powyżej 15. pozycji w tabeli. Nad nimi już tylko niebo gwieździste i 14 rywali do zaatakowania.

 

Olimpia Grudziądz – Stal Mielec 0:5 (0:3)

 

Jeśli pierwszą bramkę tracisz już po 4 minutach gry, a do tego jeśli jeszcze przypomnisz sobie, że tylko 3 razy na 11 przypadków, gdy to rywal rozpoczynał strzelanie jako pierwszy, udało ci się uratować choć punkt, trudno o optymizm. I zabrakło go w Grudziądzu, gdzie gospodarze nie tylko zaczęli w najgorszy możliwy sposób, ale też nie byli w stanie nawiązać równorzędnej rywalizacji ze Stalą już do końca zawodów. Ciężka rozmowa odbyła się zapewne w szatni gospodarzy tuż po meczu, bo bramkarz i środkowi obrońcy Olimpii mogli i powinni zachować się lepiej przy wszystkich bramkach  gości z gry. To już piąte zwycięstwo Stali z rzędu – w pięciu ostatnich kolejkach zawodnicy z Mielca zdobyli 14 bramek, tracąc zaledwie jedną. Puk, puk! Kto tam? Ekstraklasa…? 

 

Bruk-Bet Termalica – Chojniczanka 1:2 (0:0)

 

Gospodarze dominowali w Niecieczy, oddając 21 uderzeń (w tym aż 6 zablokowanych) i pozostając w posiadaniu przez 58% czasu gry. To jednak drużyna przyjezdna rozpoczęła strzelanie po wznowieniu gry w drugiej połowie, trafiając najpierw w 58. minucie (Mateusz Kuzimski) i już w doliczonym czasie (Marcin Rajch), na co gospodarze odpowiedzi bramką na otarcie łez w piątej dodanej minucie (Przemysław Szarek). Dla Chojniczanki, którą wiosną czeka jeszcze dziewięć (!!!) wyjazdów, to rewelacyjny zwrot akcji po tym, jak po raz ostatni na wyjeździe zwyciężyli na początku sierpnia. A biorąc pod uwagę, że w tej kolejce punkty straciły Puszcza, Odra i Wigry, humory w Chojnicach musiały się znacznie poprawić. Misja utrzymanie nie brzmi już tak bardzo impossible. 

 

Stomil Olsztyn – Odra Opole 4:2 (2:1)

 

Gdyby wyniki rozdawały statystyki, w Olsztynie musiałby paść remis. I kropka. Przeciwko dwunastu strzałom gospodarzy goście odpowiedzieli jedenastoma. W posiadaniu także różnica wynosiła zaledwie dwa punkty procentowe na korzyść miejscowych. Dla piłkarzy z Opola, którzy dotąd zaledwie trzy razy przywozili punkty z wyjazdów, taki rozkład statystyk mógł się okazać obiecujący. Ba, to oni rozpoczęli strzelanie, ratując się po niewykorzystanym karnym Arkadiusza Piecha dobitką Tomasa Mikinicia. Potem było już jednak tylko gorzej. Stomil potrzebował zaledwie pięciu minut, aby wyrównać, a jeszcze przed przerwą miejscowi wyszli na prowadzenie, którego nie oddali już do końca. Kibice z Olsztyna na domowe zwycięstwo czekali od końca września. Po raz ostatni 4 bramki w jednym meczu zdobyli 9 maja 2018 roku, kiedy w takim samym stosunku pokonali… Odrę Opole. Wtedy mecz rozgrywany był na wyjeździe, a Odra zabrała się za strzelanie, kiedy Stomil spakował już snajperskie karabiny po wyjściu na wynik 4:0. Im strzelać (więcej) nie kazano. 

 

GKS Bełchatów – GKS Jastrzębie 0:0

 

Zaledwie 15 strzałów w całym meczu (w tym aż 3 zablokowane), za to aż 41 fauli. Mecz w Bełchatowie stał pod znakiem walki, ale zabrakło już czasu na strzelanie bramek. Dla jastrzębian był to już siódmy wyjazdowy remis, co umocniło ich na pozycji lidera w tej kategorii. Po raz ostatni przegrali poza swoim boiskiem na początku października. I mniej więcej w tym samym czasie, bo 12 października po raz ostatni zwyciężyli u siebie bełchatowianie, którzy muszą coraz mocniej oglądać się za plecy, za którymi zameldował się rozpędzony Chrobry Głogów. Z drogi czy w nogi? Zobaczymy już w weekend.

 

GKS Tychy – Sandecja Nowy Sącz 2:2 (2:1)

 

Rzadko zdarzą się mecze z tak niesamowitą konwersją strzałów na bramki. W Tychach piłkarze obu drużyn uderzali zaledwie 16 razy, co wystarczyło do tego, aby kibice obejrzeli aż cztery gole. Jeśli dodać do tego, że dwa padły po wykorzystanych rzutach karnych (po jednym na drużynę), można być spokojnym o wystarczający pakiet emocji na Śląsku. Miejscowym ten remis pozwolił wrócić do strefy barażowej. Dla drużyny z Nowego Sącza ten wynik oznacza, że w dwóch ostatnich wyjazdowych meczach zdobyła cztery punkty, więc nie ma powodów do niezadowolenia. Na pewno nie można tego powiedzieć o gospodarzach, którzy prowadzili jeszcze na trzy minuty przed końcem regulaminowego czasu gry, kiedy na 2:2 z rzutu karnego wyrównał Michal Piter-Bucko. Politycy już dawno ustalili, po czym poznaje się prawdziwych walczaków. Przypomnieć?

 

Miedź Legnica – Zagłębie Sosnowiec 0:2 (0:0)

 

Gospodarze podtrzymali tradycję z poprzedniego sezonu, kiedy w dwóch meczach z Zagłębiem rozgrywanych jeszcze w Ekstraklasie za każdym razem pozwalali gościom strzelić po dwa gole. Tym razem nic jednak nie wskazywało na to, że scenariusz ze stratami się powtórzy, bo to miejscowi dominowali utrzymując się przy piłce przez 58% czasu gry i oddając 15 strzałów przeciwko zaledwie 6 uderzeniom przyjezdnym (Zagłębie w tym sezonie już raz oddało tak niewiele uderzeń w zawodach, ale wówczas skończyło się to porażką z Radomiakiem w Radomiu). Dla Miedzi to już drugi przegrany mecz z rzędu w roli gospodarzy. Na pocieszenie dla legniczan – w 2018 roku, kiedy wywalczyli upragniony awans do Ekstraklasy, mieli na tym etapie sezonu zaledwie o 6 punktów więcej. Nadzieja nie tylko nie umiera, ale poszła po pop corn i przegląda sekcję komentarzy. 

 

Warta Poznań – Radomiak Radom 3:0 (0:0)

 

W meczu na szczycie nie brakowało niczego. Emocje? Proszę bardzo. Debiut sensacyjnego transferu z A-klasy, Merveillea Fundambu? Mówisz – masz! No dobrze, zabrakło litości dla przyjezdnych. Gospodarze oddali raptem 16 strzałów, z czego aż 4 zablokowane przez gości, ale wystarczyło to do zdobycia aż trzech bramek w drugiej połowie, przy czym aż dwie w ostatnim kwadransie i doliczonym czasie gry. Proszę państwa, tak się robi historię. 



ZOBACZ RÓWNIEŻ
NOTATKA/UWAGI dot. strony dla newsa:
Utworzona została siatka, w lewej kolumnie siatki powinien znaleźć się button kierujący do wszystkich aktualności. 
W drugiej kolumnie siatki został wstawiony nagłówek oraz html - zamiast html może być mapowany paragraf.
Należy wykonać szablon dla struktury newsa, który będzie wyświetlał social media, zdjęcie nagłówkowe, treść posta wraz ze zdjęciami. 
Poniżej jest dodatkowy html poza siatką, w którym powinna znaleźć się galeria.