1 Liga Hype: Wiktor Pleśnierowicz i rzymskie przypadki

27 sie 2020 Udostępnij

Nie wiemy, czy ulubionym utworem Wiktora Pleśnierowicza, 19-latka, który właśnie co podpisał trzyletni kontrakt z Miedzią Legnica, jest utwór Deana Martina "Arrivederci Roma". Niemniej młody obrońca niedawno pożegnał się z Rzymem - wrócił z wypożyczenia do Primavery AS Romy.

W słynnym klubie ze stolicy Włoch Pleśnierowicz znalazł się na początku września poprzedniego roku. Został wypożyczony z Lecha, w umowie między klubami była zapis o możliwości wykupu obrońcy. Rzymianie z tej opcji nie skorzystali, ale to, co 19-latek przeżył w Rzymie jest jego.

 

- Sytuacja z transferem narodziła się z dnia na dzień. Dostałem smsa od agenta z informacją, że jest możliwość wyjazdu do Włoch. Kluby się dogadały, pozytywnie przeszedłem wszystkie testy, a skoro to się udało, to mogłem sprawdzić się jak to wszystko wygląda na Zachodzie. W pierwszej rundzie rozegrałem więcej meczów, w drugiej już nie grałem za wiele, co ma związek z pandemią koronawirusa. Kilka razy trenowałem z pierwszą drużyną. Jest tam bardzo dobrych piłkarzy, każdy top level, że nie wiem, czy wypadałoby, abym kogoś pominął, jeśli chodzi o pozytywne wrażenie. Już po pierwszym przyjęciu, podaniu tych topowych zawodników widać było, że nie przez przypadek grają w Serie A. Super było to, że starali się nam młodszym zawodnikom z Primavery podpowiadać, dawać wskazówki, korygować błędy. Niby szczegóły, ale ważne rzeczy dla młodego piłkarza - opowiada Pleśnierowicz.

 

Wcześniej ten nastoletni piłkarz nie traktował Italii jako swojego celu kariery. Wolał inne ligi. - Śledziłem wyniki Serie A, doglądałem jak radzi sobie Roma, tyle że nie miałem swojej ulubionej drużyny we Włoszech. Moją wymarzoną ligą była Premier League. Po tym wyjeździe wszystko się zmieniło. Byłem w końcu wewnątrz Romy, zobaczyłem to i owo, grałem w młodzieżowym zespole. Otworzyłem się na kierunki włoski, hiszpański, portugalski - śmieje się.

 

Kilka miesięcy nauki na Półwyspie Apenińskim wystarczyło, by wrócił lepszy pod względem piłkarskim. - Dużo jest głosów, że nie powinno się wyjeżdżać w tak młodym wieku. Ja ze swojej perspektywy mogę powiedzieć, że zdobyłem cenne doświadczenie. Poznałem inną kulturę piłki, obcowałem z nią na wysokim poziomie. Bardzo dużo się nauczyłem gry w defensywie. Włosi otworzyli mi oczy na wiele szczegółów - podkreśla.

 

Postęp zauważył także Przemysław Małecki, trener, który pracował z Pleśnierowiczem w kadrze województwa wielkopolskiego rocznik 2001 i następnie w rezerwach Lecha Poznań. - Odniosłem wrażenie, że jeszcze bardziej poprawił się w takich parametrach, jak gra ciałem, gra głową. Wskoczył na wyższy poziom - uważa Małecki.

 

Pleśnierowicz wywodzi się z Kalisza. Przygodę z piłką zaczynał w Kaliszaninie. - Potrafiłem non stop w domu kopać piłką po ścianach. Rodziców to denerwowało, postanowili więc, w trosce o ściany, że zapiszą mnie do klubu. Zrobiła to mama. Nie było mojego rocznika, więc trenowałem z chłopakami o dwa lata starszymi. Spodobało mi się i tak złapałem zajawkę. Miałem bodajże pięć lat - wspomina młody zawodnik.

 

Kiedy jego zespół grał w okolicznych turniejach to zawsze wygrywał. On w czasach Kaliszanina największy indywidualny sukces odniósł, trafiając do kadry wojewódzkiej Przemysława Małeckiego. Stamtąd była już prosta droga do Lecha. W Lechu zdał testy, występował w zespołach U-15, U-17, rezerwach. Zdobywał mistrzostwo Polski juniorów, wygrał rozgrywki CLJ. Za kolegów miał całe złote pokolenie "Kolejorza". - Marchwiński, Norkowski, Sobol, Kamiński, Skrzypczak, Puchacz, Jóźwiak, Skóraś - wymienia.

 

Wielu z nich przebiło się do "jedynki", Pleśnierowicz musiał zadowolić się samym byciem w kadrze pierwszego zespołu i grze w Lechu II, z którym wywalczył w sezonie 2018/19 awans na szczebel centralny. - To był zawodnik, który wyróżniał się bardzo dobrymi warunkami. Przez to, że szybko rósł miał problem z kolanami. Z czasem przestał rosnąć i nagle okazało się, że brakuje mu centymetrów, aby spełniać profil typowego środowego obrońcy w Lechu. To może być ciekawe, ale Wiktor lubi bronić. Często spotykamy się z przykładem obrońcy, który nie czuje się najlepiej w obronie, po prostu tak go ktoś kiedyś sprofilował. Wiktor z kolei cieszył się na samą myśl o odebraniu piłki przeciwnikowi. Mentalnie jest mocny. Te jego koleje losy nie były takie, jakie by sobie życzył. Szybko trafił do pierwszej drużyny prowadzonej przez Ivana Djurdjevicia. Konkurencja, rywalizacja sprawiły, że nie zadomowił się w pierwszym zespole. Walczył o swoje dwa, trzy sezony. Ten długi czas spędzony w "jedynce" bez efektów w postaci gry zmusił go do poszukania nowych bodźców, zmiany otoczenia. Pewna formuła zaczęła się wyczerpywać. Został poddany próbie cierpliwości. Trudno walczyć, walczyć i nie widzieć żadnych korzyści. Nie jego, ani Lecha wina. Natomiast uważam, że ma potencjał, aby w innym środowisku, otoczeniu odnaleźć się i przebić się do piłki pierwszoligowej, a nawet ekstraklasowej - przekonuje Małecki.

 

Gra w Miedzi będzie zatem dla Pleśnierowicza szansą na wypłynięcie na szersze wody w piłce seniorskiej.



ZOBACZ RÓWNIEŻ
NOTATKA/UWAGI dot. strony dla newsa:
Utworzona została siatka, w lewej kolumnie siatki powinien znaleźć się button kierujący do wszystkich aktualności. 
W drugiej kolumnie siatki został wstawiony nagłówek oraz html - zamiast html może być mapowany paragraf.
Należy wykonać szablon dla struktury newsa, który będzie wyświetlał social media, zdjęcie nagłówkowe, treść posta wraz ze zdjęciami. 
Poniżej jest dodatkowy html poza siatką, w którym powinna znaleźć się galeria.