1 Liga Hype: Szymon Stasik - mistrz regionu w przełajach przeciera pierwszoligowy szlak

16 paź 2019 Udostępnij

W dzieciństwie bardzo dobrze biegał. Były medale, wyróżnienia, reprezentował szkołę w zawodach regionalnych. Wiele lat później przebił się do składu PGE Stali Mielec, w której zaczyna regularnie grać. Szymon Stasik zbierał cenne doświadczenie nie na swojej pozycji, dziś uważa, że powoli osiąga pierwszoligowy poziom.

Sezon 2018/19 Stasik rozpoczyna jako zawodnik Piasta Żmigród z 3 ligi. W 5. kolejce przeciwko Foto-Higienie Gać dostaje dwie żółte, a w efekcie czerwoną kartkę. Tamte rozgrywki kończy z 30 występami na koncie - połowa z nich to mecze w podstawowym składzie. W czerwcu pojawił się na testach w Wiśle Kraków. Pojechał nawet z krakowianami na zgrupowanie do Warki. Tymczasem w lipcu związał się dwuletnim kontraktem ze Stalą Mielec. W Fortuna 1 Lidze zadebiutował już w pierwszej serii spotkań. Od 4. kolejki gra w wyjściowej jedenastce.

 

- Gdyby ktoś jeszcze kilka miesięcy temu powiedział, że będę regularnie występował w 1 lidze, notując po drodze szybki debiut, odpowiedziałbym, że się nie spodziewałem. Teraz? Stałem się na tyle świadomy swoich umiejętności, że oswoiłem się ze wszystkim. Początki nie były łatwe, ale z każdym kolejnym treningiem, pracując z naszym sztabem szkoleniowym, osiągam odpowiedni poziom - mówi Stasik. 

 

Szybko przeszedł chrzest bojowy. Na naukę nie było nawet czasu. Wskoczył do składu zespołu walczącego o awans, dlatego poprzeczka została zawieszona wysoko. - Przez to ciążyła na mnie duża presja. Trener Artur Skowronek nie miał pewności czy sobie poradzę, jednak dał mi szansę. Myślę, że odwdzięczyłem się dobrymi występami, wywalczyłem miejsce w jedenastce. Cieszę się, że razem możemy walczyć o ekstraklasę - dodaje 20-latek.

 

Zaliczył płynne przejście z 3 ligi do 1. - Przez te pół roku pobytu w Stali zrobiłem duży progres. Runda się wprawdzie nie skończyła, niemniej realizuję kolejne cele. Moja kariera postępuje. Gram, łapie minuty - podkreśla piłkarz PGE Stali.

 

I realizuje to, czego pragnął, będąc dzieckiem. - Moja pasja do piłki narodziła się w Hucie Gogołowskiej, skąd pochodzę. Zapisałem się do pobliskiego klubu Strzelec Frysztak. W nim rozpocząłem pierwsze, poważne treningi. Cieszyłem się na możliwość każdego treningu. Ekscytowałem się, kiedy jechaliśmy na jakiś większy turniej. Udało mi się nawet wygrać sporo nagród. Najbardziej w pamięci zapisał mi się turniej "Z podwórka na stadion o Puchar Tymbarku". Zostałem królem strzelców turnieju. Zaczynałem jako napastnik, zawsze ciągnęło mnie do gry w ataku. Zostało mi to do dziś. Tyle że z wiekiem przesuwano mnie na skrzydło, bo trenerzy zauważyli, że mam ku temu predyspozycje. Dlaczego piłka? Wyszło samo z siebie. Podglądałem na filmikach zagrania różnych piłkarzy. Lubiłem naśladować ich zagrania. Z tą piłką już tak zostałem. Nie wyobrażałem sobie, że mogę robić coś innego - opowiada Stasik.

 

A miał podstawy, by poważnie myśleć o bieganiu. - Reprezentowałem szkołę w zawodach na szczeblu wojewódzkim w biegach przełajowych. Kilka medali w kolekcji się znajdzie... Najbardziej jestem dumny z 1. miejsca w powiecie w biegu na 500 metrów - wspomina z uśmiechem. 

 

- Gra w CLJ Stali, a potem w Lidze Makroregionalnej, w których to mierzyłem się z młodzieżowymi drużynami ekstraklasy, utwierdziła mnie w przekonaniu, żeby dalej podążać drogą piłkarską. Pamiętam rywalizację z Mikołajem Kwietniewskim, dziś występującym w Wiśle Płock. W makrolidze moim klubowym kolegą był Mateusz Czyżycki. W czasach swojej gry w AP Profi Zielonka miałem bardzo dobry kontakt z Karolem Niemczyckim - dopowiada 20-letni zawodnik. 

 

Dziś może więc z pełnym przekonaniem stwierdzić, że dobrze zrobił, stawiając na futbol. - W 100 procentach poświęcam się piłce. Muszę wykorzystać swój czas. W tym momencie nie widzę szans połączenia piłki ze studiowaniem. Może w przyszłości? Widzę siebie na AWF-ie. Mógłbym wtedy zrobić papiery trenera personalnego lub instruktora piłki nożnej - przyznaje Stasik, który prywatnie jest kibicem Wisły Kraków.

 

- Wychowałem się na sukcesach "Białej Gwiazdy" z Maćkiem Żurawskim i Tomkiem Frankowskim w składzie. Ich pamiętne mecze w europejskich pucharach to było coś. Rodzina jest za Wisłą, ojciec jej kibicował. Jeśli chodzi o zagraniczne kluby to moim numerem jeden jest Real Madryt. Idol? Cristiano Ronaldo. Pierwszy mecz, jaki obejrzałem, w którym grał, to jeszcze w barwach Manchesteru United. 1/8 Ligi Mistrzów przeciwko FC Porto Jose Mourinho. Wówczas jego znakiem firmowym był "opadający liść". Moim znakiem rozpoznawczym jest pojedynczy zwód, wypuszczenie piłki przed siebie i strzał - podsumowuje 20-letni zawodnik.



ZOBACZ RÓWNIEŻ
NOTATKA/UWAGI dot. strony dla newsa:
Utworzona została siatka, w lewej kolumnie siatki powinien znaleźć się button kierujący do wszystkich aktualności. 
W drugiej kolumnie siatki został wstawiony nagłówek oraz html - zamiast html może być mapowany paragraf.
Należy wykonać szablon dla struktury newsa, który będzie wyświetlał social media, zdjęcie nagłówkowe, treść posta wraz ze zdjęciami. 
Poniżej jest dodatkowy html poza siatką, w którym powinna znaleźć się galeria.