1 Liga Hype: Michał Goliński - złoty chłopiec SMS-u

29 wrz 2020 Udostępnij

To był częsty obrazek w SMS-ie Łódź: młody Michał Goliński dostawał piłkę na skrzydło i przeciwnicy ruszali w pogoń za nim. Bezskuteczną pogoń. Późniejszy zawodnik Górnika Łęczna w takich sytuacjach dawał próbkę swoich nieprzeciętnych umiejętności.

Choć przed przyjściem do UKS-u SMS Goliński trenował przez kilka lat w juniorach Lecha Poznań i pół roku w Pogoni Szczecin, które nie chciały na niego stawiać, to dopiero w Łodzi rozwinął skrzydła. Znalazł miejsce, gdzie nie ma parcia na wynik, gdzie przede wszystkim się szkoli. W Poznaniu i Szczecinie wtopił się w tłum równie utalentowanych zawodników.

 

- W tamtym czasie zaczęły mi doskwierać kontuzje. Poza tym, odstawałem wzrostowo. Dziś też nie mogę o sobie powiedzieć: demon wzrostu (171 cm), ale wtedy miałem 150 cm, podczas gdy koledzy po 165. Warunkami fizycznym pasowałem więc głównie na skrzydło, chociaż trenerzy sprawdzali mnie czasami na boku obrony - mówi.

 

Michał Goliński jako młody chłopiec sprawdzał się w wielu rolach. A może bardziej: był na tyle ułożony, że wiedział, co jest w życiu ważne i co może mu w przyszłości przynieść korzyści. Nie zaniedbywał nauki, bardzo dobrze biegał. - W szkole wiodłem prym w konkurencjach biegowych. We Wrześni [tutaj się urodził i zaczynał w tamtejszym klubie Victoria - przyp. aut.] co roku organizowane są biegi. Przyjeżdżałem z Poznania, bo byłem zawodnika Lecha i regularnie je wygrywałem - podkreśla.

 

W Łodzi trafił pod opiekę trenera Mirosława Dawidowskiego. Może być wdzięczny losowi, że spotkał kogoś takiego na swojej drodze. Goliński ma tego pełną świadomość. Wie, ile zawdzięcza SMS-owi. - Wszystkim trenerom, którzy mnie prowadzili, mogę podziękować za piłkarską edukację, jednak tak naprawdę SMS i jego trenerzy podali mi pomocną dłoń. Ale nie byłbym w tym miejscu, gdyby nie ojciec. On zawiózł mnie na testy do Lecha - podkreśla.

 

Trener Dawidowski o Golińskim mówi, że to złoty chłopiec. - Trochę tych złotych chłopaków było, tyle że on był szczególny. Na początku wchodził z ławki. Zadebiutował w meczu Centralnej Ligi Juniorów z MOSP-em Białystok. Oni nisko w tabeli, my ze swoimi celami, tymczasem mecz kompletnie nam nie wychodził. I wszedł Michał, który zrobił wynik. Bramka, asysta. Od tego momentu już był piłkarzem podstawowego składu. Ani na chwilę nie wypadł z jedenastki - opowiada Dawidowski.

 

W Michale Golińskim imponowało mu jego profesjonalne podejście. I to, jaką robił różnicę na boisku. - Wielu mieliśmy o podobnych parametrach, natomiast Michał dysponował jeszcze lepszymi predyspozycjami szybkościowymi, ma jeszcze więcej energii w sobie. Nieprawdopodobna wydolność. We wszystkich testach szybkościowych wypadał znakomicie. U niego mecze dzieliły się na bardzo ważne i bardzo ważne. Koledzy ze środka pola tylko szukali kątem oka na skrzydle, czy jest tam Michał. Wystarczyło, że Goliński dostał tylko trochę wolnej przestrzeni i leciał z akcją - tłumaczy Mirosław Dawidowski.

 

- Różni ludzie przychodzili i wszystkim udzielał się entuzjazm, gdy patrzyli na grę Michała. Wielu się nim interesowało, przyjeżdżali, rozmawiali ze mną na jego temat. Najdłuższą rozmowę miałem z trenerem Kamilem Kieresiem. Raz go zobaczył i nie chciał odpuścić. Od razu podjął decyzję, że go bierze. I Michał dobrze zrobił, że poszedł do Łęcznej. Przy tym trenerze się rozwinął - uważa trener.

 

Górnik Łęczna podpisał z młodym skrzydłowym umowę w sezonie 2019/20. Ten był pierwszym wyborem trenera Kieresia w 2 lidze, jeśli chodzi o młodzieżowca. W Fortuna 1 Lidze nadal dostaje swoje szanse. - Jeszcze nie czuję się seniorem, mam dużo do poprawy. Myślę, że z meczu na mecz moja gra będzie się poprawić - wyjaśnia młodzieżowiec Górnika.

 

Szukając w Googlach informacji o Michale Golińskim... znajdziemy życiorys Michała Golińskiego, dziś 39-latka, byłego zawodnika Lecha, kilkukrotnego reprezentanta Polski. Młodszy Goliński uchodzi za również duży talent, co starszy kolega z tego samego regionu - Wielkopolski. - Miałem nawet okazję w dzieciństwie porozmawiać z nim. Śmiesznie było spotkać kogoś o takim samym imieniu i nazwisku, też grającym w piłkę. Może uda mi osiągnąć tyle? - zastanawia się Goliński z Łęcznej.

 

Dawidowski: - Jak tak teraz gramy w CLJ, to często wracam pamięcią do czasów naszej drużyny z Michałem Golińskim. I myślę: „Kurczę, żeby ktoś chociaż miał w 1/3 coś z Golińskiego”...

 

Trenerowi chodzi o młodszego Michała Golińskiego. Z drugiej strony, starszy także nieraz robił różnicę na boisku.

 



ZOBACZ RÓWNIEŻ
NOTATKA/UWAGI dot. strony dla newsa:
Utworzona została siatka, w lewej kolumnie siatki powinien znaleźć się button kierujący do wszystkich aktualności. 
W drugiej kolumnie siatki został wstawiony nagłówek oraz html - zamiast html może być mapowany paragraf.
Należy wykonać szablon dla struktury newsa, który będzie wyświetlał social media, zdjęcie nagłówkowe, treść posta wraz ze zdjęciami. 
Poniżej jest dodatkowy html poza siatką, w którym powinna znaleźć się galeria.