1 Liga Hype: Miłosz Mleczko - niepokorny chłopak z rękawicami

23 paź 2020 Udostępnij

Wystarczyło, że raz ubrał rękawice bramkarskie i tak mu już zostało. To była miłość od pierwszego wejrzenia, choć wystawiona na próbę, bo młody Miłosz Mleczko był typem dziecka niepokornego. Za to z dużym talentem.

Para rękawic, dzięki którym mógł skutecznie interweniować, szybko stała się jednym z najważniejszych atrybutów w życiu Miłosza Mleczki. - Nie wiem, czy on się z nimi w ogóle rozstawał. Chyba w nich spał. Co go widziałem, to miał je na rękach. Niewykluczone, że traktował je jako element garderoby - śmieje się Marek Pietrek, pierwszy trener młodego golkipera, grającego obecnie w Widzewie Łódź.

 

Sam Mleczko przyznaje, że odkąd sięga pamięcią, to zawsze używał rękawic. Trzymanie piłki w rękach sprawiało mu dużą satysfakcję, nie mówiąc już o bronieniu strzałów. - Myślę, że ostatecznie przekonał się do bramki po turnieju na Słowacji. Tam zobaczył go jeden ze skautów, którego brat był skautem Manchesteru City. City się odezwało, zrobiła się z tego swego czasu głośna sprawa. Miłosz wtedy zdał sobie sprawę, że ma talent. Myślę, że temu skautowi mógł zaimponować umiejętnością grą nogami. Miał bardzo sprawne nogi. Potrafił zagrać bardzo długą piłkę. On posyłał piłki z własnego pola karnego pod pole przeciwnika i rodził się z tego gol. I tak zaliczał kolejne asysty - opowiada Pietrek, który w Ruchu Chorzów, gdzie zaczynał Miłosz Mleczko pełnił rolę trenera bramkarzy. Do trenowania Miłosza namówił go... Stefan Mleczko, ówczesny prezes "Niebieskich".

 

- "Słuchaj, nie wziąłbyś syna na trening. Postarał się zaszczepić w nim miłość do piłki, może złapie bakcyla?". Jako, że prezesowi się nie odmawia, powiedziałem: "Dobra prezes, przyprowadź go. Zobaczymy co z niego będzie". Okazało się, że Miłosz lubił robić wszystko na przekór. Ja się go do czegoś zmuszało to od razu płakał - przypomina Pietrek.

 

- Oj, był bardzo nieznośny! Nawet na oczach ojca wyrzuciłem Miłosza z treningu. Mówię jedno, a on drugie. Później ojciec był mi wdzięczny za to, że nie dałem sobie wejść na głowę. Jedna, druga bura i Miłosz poprawił się. Udało mi się znaleźć złoty środek. Z początku jednak nie czułem się z tym dobrze, że doprowadziłem chłopaka do łez - tak z kolei wspomina czasy współpracy z Miłoszem Mleczką w Stadionie Śląskim Chorzów Henryk Pietrek, ojciec Marka Pietrka.

 

Pan Henryk wiedział, że kwestią czasu jest, jak ten niesforny chłopak wyrośnie na porządnego bramkarza. - Na meczach sprawiał wrażenie jakby miał magnes w dłoniach. Przyciągał piłki. Na treningach tak mu dobrze obrony nie wychodziły. To co on potrafił nogami w wieku 12 lat, to innym zajmowało dużo więcej czasu. Jak oglądam teraz Miłosza w akcji, to imponuje mi jego pewność siebie i spokój. Gdy odchodził, powiedziałem mu: "Niedługo będę cię oglądał w telewizji". Sprawdziło się - mówi.

 

Miłosz odszedł do Lecha Poznań. Z juniorami młodszymi "Kolejorza" wywalczył mistrzostwo Polski. Został najlepszym bramkarzem rozgrywek. Kilka lat trenował z pierwszym zespołem. Ale żeby zmierzyć się z piłką seniorską, poszedł na wypożyczenie do Puszczy Niepołomice. Pod okiem sztabu trenera Tomasza Tułacza rozwinął skrzydła. W sezonie 2018/19 był numerem jeden w bramce niepołomiczan. W sezonie 2019/20 bronił w rezerwach. W 35. kolejce zadebiutował w ekstraklasie. Więcej szans w elicie nie dostał. I znów zszedł piętro niżej: otrzymał propozycję występów w Widzewie Łódź.

 

- Szkoda, że skończyło się na tylko jednym ekstraklasowym występie. Widocznie tak miało być. Staram się podchodzić pozytywnie do każdego kroku stawianego w piłce. W Puszczy spędziłem bardzo owocny czas. To był mój pierwszy klub na szczeblu centralnym. Nieocenione doświadczenie. Przykład Puszczy pokazuje, że jest to dobre miejsce dla młodego bramkarza. Rok w rok młody bramkarz stamtąd idzie do ekstraklasy. Jestem bardzo świadomym zawodnikiem. Wiem, że trzeba ciężko pracować, bez tego nie ma nic. Uważam się za optymistę, w piłce na pewno to pomaga. Wiadomo, nie ustrzegę się błędów, to jest wpisane w mój zawód. Tyle że nie jestem osobą, która po słabszym meczu schodzi struta, szuka dziury w całym, rozpamiętuje wszystko. Staram się szukać pozytywnej strony. Rozpamiętując coś cofamy się, nie idziemy do przodu - przyznaje Mleczko.

 

Ów piłkarz grę w bramce traktuje na swój sposób jako wyróżnienie. - Ta pozycja nie należy do najłatwiejszych, mimo to nie miałem oporów przed staniem między słupkami. Niegdyś w Stadionie Śląskim łączyłem nawet grę w bramce w starszym roczniku z grą w polu w mojej kategorii wiekowej. Do teraz lubię pograć w polu, jednak to bramka jest moim ulubionym miejscem na boisku. Nie powiem, że to moja świątynia, bo jeszcze trochę muszę pograć i zapracować, aby mianować się strażnikiem świątyni - zastrzega zawodnik Widzewa.

 



ZOBACZ RÓWNIEŻ
NOTATKA/UWAGI dot. strony dla newsa:
Utworzona została siatka, w lewej kolumnie siatki powinien znaleźć się button kierujący do wszystkich aktualności. 
W drugiej kolumnie siatki został wstawiony nagłówek oraz html - zamiast html może być mapowany paragraf.
Należy wykonać szablon dla struktury newsa, który będzie wyświetlał social media, zdjęcie nagłówkowe, treść posta wraz ze zdjęciami. 
Poniżej jest dodatkowy html poza siatką, w którym powinna znaleźć się galeria.