1 Liga Hype: Mateusz Kochalski – "Co ja robię w tej bramce?"

5 lis 2020 Udostępnij

Mateusz Kochalski w młodości wybrał inną piłkarską drogę niż wielu jego rówieśników, czy kolegów. Oni woleli strzelać gole, on z kolei wybrał bronienie strzałów innych. - Trzeba to po prostu lubić - mówi po latach, choć nie zawsze był pewny co do tego, co chce robić na boisku. Dopiero kolejne lata uświadomiły mu, że postąpił słusznie, zakładając rękawice bramkarskie.

Możliwe, że na innej pozycji nie utorowałby sobie drogi do Legii Warszawa, czy później do Fortuna 1 Ligi. Raczej mało prawdopodobne, aby grając na innej pozycji, ktoś użył wobec niego takiego opisu: - Posiada nietuzinkowe predyspozycje, w linii potrafi bronić niewyobrażalne piłki. Ma tzw. magic save. To słowa Macieja Kowala, trenera bramkarzy w Akademii Piłkarskiej Legii, zajmującym się także treningiem bramkarskim w drugim zespole stołecznego klubu. Z Kochalskim pracował, gdy ten był w zespole U-19 warszawskiego klubu, CLJ i rezerwach.

 

O Mateuszu dalej mówi tak: - Dobrze czuje się w sytuacjach daleko od piłki, kiedy może zawczasu zareagować na uderzenie. Dobry czas reakcji, mocno stoi na nogach, w swoich interwencjach eksplozywny, przez co jego obrony są efektywne i efektowne. Dzięki predyspozycjom potrafi wybronić piłki, które ma w dalekim zasięgu. Do tego spore możliwości, jeśli chodzi o grę na przedpolu. Siła, którą angażuje w piłkę może być dla niego dużym handicapem, a obawą dla rywala, ponieważ w kontakcie z przeciwnikiem jest bezpośredni i silny. W sytuacjach jeden na jeden potrafi na tyle się rozstawić w bramce, że zasłania jej dużą część - mówi Kowal.

 

Kochalskiemu dużo dały zajęcia w Legii, nawet jeśli do pierwszego zespołu się nie przebił. Sportowo zyskał, grając w Radomiaku Radom. W sezonie 2018/19 awansował z Radomiakiem Radom do 1 ligi. Następnie spędził tutaj rundę jesienną sezonu 2019/20. W bieżących rozgrywkach jest numerem jeden w hierarchii bramkarzy Radomiaka.

 

- W 2 lidze o miejsce rywalizowałem z Arturem Haluchem. Nie boję się tego powiedzieć, ale według mnie to najlepszy bramkarz, z jakim kiedykolwiek grałem. Ostatnie rozgrywki on rozpoczął, potem nastąpiła zmiana miejsc i broniłem do końca rundy. Zimą z powodu kontuzji odszedłem do Legii, Radomiak ściągnął Cezarego Misztę, który nie przyszedł do Radomia siedzieć na ławce. Wróciłem do Legii odbudować się i bardzo dobrze na tym wyszedłem - tłumaczy Kochalski, który nie zawsze był tak entuzjastycznie nastawiony do bronienia jak teraz.

 

- Myślę, że nie ma recepty na to, jak zostać bramkarzem. Przynajmniej ja takiej nie znam. Na pewno trzeba to lubić. Kiedyś żałowałem, że stanąłem między słupkami. Był taki mecz w juniorach, graliśmy na małe bramki. Wpuściłem sześć goli, nie czułem się z tym najlepiej, pojawiły się myśli: "Jaki to ma sens?". Mówiłem sobie: "Zaraz, przecież moja robota polega niewpuszczeniu bramki, cała odpowiedzialność spoczywa więc na mnie, tymczasem koledzy mogą sobie dowoli strzelać gole". Wtedy chciałem tak jak oni zdobywać bramki - opowiada Kochalski.

 

- Po rozmowie z rodzicami uznałem, że szkoda tych czterech lat, postanowiłem, że dalej będę bramkarzem. Skoro już tyle czasu poświęciłem na treningi, także w szkółce bramkarskiej, jeździłem na kadrę województwa, to nie warto nic zmieniać - dodaje.

 

Zmienił jedynie swoje nastawienie. - Stwierdzam teraz, że dobrze się stało, że nie porzuciłem rękawic. Pewnie nie doświadczyłbym z Legią gry w Młodzieżowej Lidze Mistrzów. Rozgrywałem dobre mecze, pojawiło się nawet zainteresowanie moją osobą klubów zagranicznych. Dziś mogę stwierdzić, że kiedy miałem wątpliwości związane z bramką pomogły mi zawziętość i nie poddawanie się. Widziałem jak wielu moich kolegów szybko, który bardzo dobrze się zapowiadali, rezygnowało z piłki, bo albo nauka, albo coś innego. Bramkarz musi mieć mental na wysokim poziomie. Z tą sferą bardzo dobrze sobie radzę. Nie miałem nigdy trenera mentalnego, dużo ze pracował tata i wujek, który długo był moim pierwszym menedżerem - zaznacza młody golkiper.

 

Pole z napisem start do kariery piłkarskiej przekroczył w wieku dziewięciu lat. Rozpoczynał właśnie zajęcia w BKS-ie Lublin. W tamtych czasach w rozgrywkach międzyszkolnych występował także w polu. - Gdyby nie szkółka Keeper Team to nie byłbym tu, gdzie jestem. Na początku swojej przygody z rękawicami trenowałem z trenerem Robertem Mioduszewskim. Potem, już w szkółce, chodziłem na zajęcia z Adamem Piekutowskim. W międzyczasie doskonaliłem grę nogami pod okiem Jakuba Wierzchowskiego. Od trenera Piekutowskiego nauczyłem się m.in. koordynacji ruchowej. Dużo było z nim zajęć nie tylko stricte boiskowych. Na swojej drodze miałem poważnych nauczycieli, którzy coś w piłce osiągnęli. Im wszystkim, włączając to także trenera Kowala, zawdzięczam swój bramkarski rozwój - przyznaje Kochalski.

 

Z tego rozwoju ma m.in atut w postaci dobrej gry nogami. - Mateusz nie jestem typem zawodnika na bramce, on zdecydowanie lepiej czuje się w długich podaniach niż w grze pozycyjnej w polu karnym. W takich sprawach, jak wznowienie piłki nogą, tzw. wolejem, czy z ziemi, prezentuje wysoką jakość.

 

Kochalski: - Mam tylko i aż 188 centymetrów wzrostu. Pięć mniej i pewnie nie byłbym bramkarzem. Z kole pięć więcej i pewnie byłbym już w Anglii (śmiech).





ZOBACZ RÓWNIEŻ
NOTATKA/UWAGI dot. strony dla newsa:
Utworzona została siatka, w lewej kolumnie siatki powinien znaleźć się button kierujący do wszystkich aktualności. 
W drugiej kolumnie siatki został wstawiony nagłówek oraz html - zamiast html może być mapowany paragraf.
Należy wykonać szablon dla struktury newsa, który będzie wyświetlał social media, zdjęcie nagłówkowe, treść posta wraz ze zdjęciami. 
Poniżej jest dodatkowy html poza siatką, w którym powinna znaleźć się galeria.