1 Liga Fame: Enkeleid Dobi - entuzjasta życia, kuchni i piłki. Jaki będzie jego Widzew?

22 sie 2020 Udostępnij

Urodził się w Durres, był pierwszym Albańczykiem w polskiej ekstraklasie, trenerskiego fachu uczył się nad Wisłą. Zaczynał od pracy z młodzieżą w Zagłębiu Lubin. Piłkarzy Górnika Polkowice zachęcał do efektownej gry. To samo zamierza wszczepić piłkarzom Widzewa Łódź. Bo Enkeleid Dobi to pasjonat życia, który zaraża innych swoim entuzjazmem.

Jako pierwsi z wielką pasją Dobiego musieli zmierzyć się rodzice Enkeleida. - Moje pierwsze kroki w życiu były z piłką. Nie mogłem i nie chciałem porzucić tej miłości, miałem też ten przywilej, że posiadałem talent. W piłkę grałem o każdej porze roku, każdego dnia. Jedyną przeszkodą w realizacji pasji były kary od rodziców. Tata i mama chcieli jakoś mnie utemperować. Woleli, żebym więcej czasu poświęcał na naukę niż piłkę. Ja obrałem swoją drogę - mówi Enkeleid Dobi.

 

Z obranej przez siebie drogi nigdy nie zbaczał. Uważa wręcz, że osiągnięcie celu to swoisty sprawdzian samego siebie. - Każda sytuacja, którą na co dzień doświadczamy, kształtuje nasz charakter. Człowiek może urodzić się z temperamentem, charakter to zdolność wtórna, wyrabiana przez lata doświadczeń. Byłem miłym, kochanym przez wszystkich dzieckiem, nie wiem czy jako dorosły taki jestem, niemniej staram się takim być. Mam taką zasadę, że traktuję drugiego człowieka tak jak sam chciałbym być traktowany przez innych - jasno przedstawia sprawę Dobi. - W życiu są różne zakręty, musimy wyjść wszystkiemu naprzeciw, zmierzyć się z problemami, bo tak wykuwasz cechy charakteru. Ważne, aby starać się przeskoczyć każdą przeszkodę. Rocky Balboa powtarzał, że nie możesz dostać mocniejszego ciosu niż od życia. Tylko od nas zależy, czy będzie to dla nas początek końca czy początek czegoś nowego. W życiu chodzi o to, żeby walczyć. Nie sztuką jest upaść, sztuką jest się podnieść. W piłce też nie zawsze jest kolorowo, jest ona jednak piękna, w tym jej urok. Mam tę szczęście, że robię coś, co kocham - dodaje nowy trener Widzewa.

 

Z tych słów wyłania się konkretny obraz Dobiego: człowiek świadomy, z pozytywnym nastawieniem, umiejący zjednać sobie otoczenie oraz ludzi, potrafiący czerpać i dawać z życia (piłki) to, co najlepsze. Te cechy są bardzo przydatne w zawodzie trenera, który wykonuje od 2017 roku. - Dzięki piłce dużo się dowiedziałem o sobie. Bóg dał człowiekowi wolną wolę, obdarzył nas różnymi talentami, każdy jest stworzony do czegoś innego. Człowiek jest kowalem swojego losu. Czego jeszcze nauczyłem się z piłki? Że trener to nie tylko taktyk. Musi mieć otwartą głowę. Jest psychologiem, funkcjonuje jak kucharz, powinien znać się na zdrowiu. Znając przyczynę dolegliwości, czy wiedząc o wirusie, trapiącym zawodnika, trzeba znaleźć odpowiednie lekarstwo. Trener to człowiek wszechstronnie wykształcony, znający życie pod wieloma względami - tłumaczy.

 

Enkeleid Dobi był w przeszłości piłkarzem. Z Teutą Durres wywalczył mistrzostwo Albanii oraz krajowy puchar. W latach 1997-2000 występował w Varteksie Varażdin (Chorwacja). Stamtąd trafił do Zagłębia. Zupełnie przez przypadek. Ówczesny szkoleniowiec "Miedziowych" Mirosław Jabłoński szukał napastnika. Dobi skontaktował się z Jabłońskim, przyjechał na dwa dni do Polski, w sparingu z Chrobrym Głogów strzelił gola. I zamiast podpisać umowę z Energie Cottbus, dostał do podpisu kontrakt z Zagłębiem. W Lubinie poznał żonę, dostał obywatelstwo.

 

- Polska i Albania ma ze sobą dużo wspólnego. My też byliśmy przez lat okupowani. Żyliśmy w czasach komunizmu. Polacy mają duży szacunek wobec Albanii. Co chwilę spotykam się z Polakami, zachwyconych wakacjami w kraju mojego urodzenia - mówi.

 

Niegdyś wyznał, że wielką inspiracją był dla niego Gianni De Biasi, selekcjoner Albanii w latach 2011-17. Włoski trener zmienił sposób myślenia Albańczyków i samego Dobiego o piłce. Dobrych wzorców miał jednak więcej. W jego ojczyźnie, gdzie zdobywał licencję, włoscy szkoleniowcy stawiani są za wzór, jeśli chodzi o warsztat. Słuchał więc Renzo Ulivieriego, Alberto Zaccheroniego. Mało tego, włoski język dominował na zajęciach. Albańczycy wszak całymi garściami czerpią z wszystkiego, co włoskie w futbolu.

 

- Człowiek musi mieć jakieś swoje cele. Często to życie podsuwa gotowe scenariusze. Kiedy grałem w niższych ligach we Francji, zacząłem myśleć o przyszłości. Zobaczyłem, że moje opinie, sugestie na temat piłki, taktyki trenerzy odbierali bardzo pozytywnie. Moje rady okazały się skuteczne, pomyślałem więc, że może zostanę trenerem? I tak testowałem siebie, sprawdzałem, czy się do tego nadaję - tłumaczy.

 

Sprawdzał się, pracując przez pięć lat w akademii Zagłębia Lubin. Potem przyszła oferta z Górnika Polkowice. Dziś pracuje w Widzewie Łódź. - Kibice Widzewa oczekują drużyny walczącej od pierwszej do ostatniej minuty. Zespół ma zostawić serce, a nawet duszę na boisku. Nie po to fani przychodzą na stadiony, żeby oglądać drużynę niewalczącą. Chcę widzieć i wiedzieć, że moja drużyna dała z siebie wszystko. Innej postawy nie akceptuję. Wpadki się zdarzą, można przegrać, ale po walce. W takiej sytuacji akceptuję nawet błędy. Zamierzam dać kibicom Widzew grający z entuzjazmem. Dlaczego? Bo życie jest piękne. Moja drużyna ma cieszyć się grą, być jak rodzina - argumentuje Dobi, który zwykł w swoich opisach używać wielu stwierdzeń kulinarnych. Okazuje się, że kuchnia to druga pasja trenera.

 

- Mój ojciec zawsze chciał grać w piłkę, ale mu nie wyszło. Od zawsze lubił też gotowanie. Stało się ono sensem jego życia. Jest przez to wybredny. Gdy coś mu nie smakuje, a przyrządzi to mama, nie ma szans, aby to ruszył z talerza. Tę pasję przejąłem więc od ojca. Mam nadzieję, że mama się nie obrazi... tata gotował najlepiej z naszej rodziny. Wkładał w to wiele serca. I zawsze powtarzał: "Bóg stworzył cztery pory roku. Do każdej pory pasują inne owoce i warzywa". Latem powinniśmy jeść arbuzy, melony. Zimą, żeby się uodpornić, musimy spożywać witaminę C zawartą w cytrynie i pomarańczy - opisuje.

 

Nic dziwnego, że zawód trenera porównuje ze sztuką kulinarną. - Każdy ma w kuchni sól i pieprz. Nie wszyscy wiedzą jednak jaką ilości soli dorzucić, żeby nie zepsuć potrawy. Gdy przedobrzysz z pieprzem to popełniasz wielki błąd w sztuce kulinarnej. Jeśli raz, drugi użyjesz przypraw w złych proporcjach to powinieneś zacząć wyciągać wnioski. Nie daj Boże, jeśli wciąż będziesz powielał ten błąd, musisz wówczas zastanowić się czy pasujesz do tej funkcji. Dobry kucharz nie przyrządza dzień w dzień tych samych potraw. Rozwija się, szuka różnych smaków, miksów. Kombinuje. Łączy smaki. Są specjaliści od ryb, mięsa, ciast. Trener też ma określone składniki, według których przyrządza swój specjał. Przyznam się, że wolałem być zawodnikiem niż trenerem, ale życie tak pokierowało moim losem. Rolą trenera jest, aby jego zawodnicy robili mniej błędów niż on. Chcę, żeby moi piłkarze byli lepsi ode mnie - zastrzega.

 



ZOBACZ RÓWNIEŻ
NOTATKA/UWAGI dot. strony dla newsa:
Utworzona została siatka, w lewej kolumnie siatki powinien znaleźć się button kierujący do wszystkich aktualności. 
W drugiej kolumnie siatki został wstawiony nagłówek oraz html - zamiast html może być mapowany paragraf.
Należy wykonać szablon dla struktury newsa, który będzie wyświetlał social media, zdjęcie nagłówkowe, treść posta wraz ze zdjęciami. 
Poniżej jest dodatkowy html poza siatką, w którym powinna znaleźć się galeria.