„Z dystansu”: Płynie Wisła płynie

29 mar 2017 Udostępnij

Miło odwiedzać miejsca, doskonale znane z młodości, w których nie było się od dawna. A jeszcze milej naocznie stwierdzić jak zmieniły się „in plus”. Też tak macie? Jeśli tak to zapraszam do lektury…

Pierwsza sobota kalendarzowej wiosny nie rozpieszczała pogodą. To jednak nie jest argument by zrezygnować z wizyty na stadionie. Z pierwszoligowego punktu widzenia wybór nie był zbyt duży. Powód takiego stanu rzeczy nastraja jednak optymizmem. Cztery przełożone mecze to efekt wysypu reprezentantów z klubów Nice 1. Ligi. Petteri Forsell z Miedzi zagrał w barwach Finlandii w eliminacjach MŚ. Jakub Wrąbel z Olimpii jest jednym z faworytów w wyścigu o miejsce w polskiej bramce podczas czerwcowego Euro U-21. A kadra U-20 to już w rzeczy samej pierwszoligowcami stoi.

 

Wybrałem się więc do Puław by zobaczyć starcie beniaminka z liderem. Aż wstyd się przyznać, ale nie byłem w tym nadwiślańskim mieście od ponad dekady, choć wcześniej odwiedzałem je regularnie. Dopóki mieszkałem w rodzinnym Lublinie miałem przecież niedaleko. Uświadomiłem jednak sobie, że moja ostatnia wizyta na stadionie położonym przy ul. Hauke-Bosaka to rok 2006 lub 2007. Wisła występowała wówczas w klasie okręgowej, a jej rywalami były m.in.: Piaskovia Piaski, Tajfun Ostrów Lubelski, Żyrzyniak Żyrzyn, czy też trzy drużyny ze stolicy województwa: Koziołek, Sygnał i rezerwy Motoru.

 

 

 

Od tamtej pory sporo się jednak w Puławach zmieniło. Wypiękniał malowniczo położony pod lasem stadion, obok którego powstało pełnowymiarowe boisko ze sztuczną nawierzchnią. A sam klub przeszedł mozolną wspinaczkę i z piłkarskich opłotków trafił do 1. Ligi. Żeby było jeszcze ciekawiej odpowiem Ci drogi Czytelniku, na jakim poziomie przed dziesięcioma laty występował sobotni rywal Wisły czyli Chojniczanka. A była to… również klasa rozgrywkowa. To tylko dowodzi, że w krajowej futbolowej hierarchii dekada to niemal wieczność.

 

Wracając do wydarzeń boiskowych, to podczas wizyty w Puławach goli nie uświadczyłem, ale bynajmniej na nudę nie narzekałem. I choć do zachwycających się przez lata bezbramkowymi meczami Włochów mi daleko, to jak się okazuje nad Wisłą – i z udziałem Wisły zarazem – także można się pokusić o interesujące 0:0. Nie wiem co zanotował siedzący obok mnie na trybunach trener Adam Łopatko (jego Stomil gra w najbliższej kolejce w ekipą z Puław), ale nie da się ukryć, że w ofensywie beniaminek jest w dużej mierze „Patejukozależny”. Doświadczony zawodnik ma na boisku sporo swobody, by nie rzec, że jest wolnym elektronem w puławskim atomie. Dobrze w bramce spisywał się Andrzej Witan. Co warte podkreślenia w drużynie gospodarzy zaprezentowało się sporo piłkarzy z Lubelszczyzny, zdobywających w tym sezonie pierwsze pierwszoligowe szlify.

 

 

A Chojniczanka? Drużyna z Grodu Tura potwierdziła, że praktycznie nie sposób ją pokonać. W całym sezonie przegrała tylko raz i było to już szesnaście kolejek temu. Ale wielkiej radości w obozie lidera nie zauważyłem. Szósty remis z rzędu, zmarnowana znakomita okazja Jakuba Biskupa, a zarazem dość wyrównane spotkanie z beniaminkiem i drugi w tym sezonie remis z tym rywalem, walczącym przecież o zupełnie inne cele. 

 

Odbiegając już nieco od Puław, warto kolejny raz podkreślić, że patrząc na tabelę wiadomo tyle, iż nic nie wiadomo. A 1. Liga pokazuje w tym sezonie, że nawet bez znanego z ekstraklasy podziału punktów, różnice mogą być minimalne. Konia z rzędem temu, kto dziś przewidzi finalne rozstrzygnięcia zarówno w walce o awans, jak i batalii o utrzymanie. No i fajnie…

 

 



ZOBACZ RÓWNIEŻ
NOTATKA/UWAGI dot. strony dla newsa:
Utworzona została siatka, w lewej kolumnie siatki powinien znaleźć się button kierujący do wszystkich aktualności. 
W drugiej kolumnie siatki został wstawiony nagłówek oraz html - zamiast html może być mapowany paragraf.
Należy wykonać szablon dla struktury newsa, który będzie wyświetlał social media, zdjęcie nagłówkowe, treść posta wraz ze zdjęciami. 
Poniżej jest dodatkowy html poza siatką, w którym powinna znaleźć się galeria.