1 Liga Fame: Polsko-łotewskie perypetie Vladislavsa, "Gutka" z krainy "Słoników"

2019-08-22
Kiedy trzy lata temu trafił nad Wisłę, przyszło mu pracować z trenerem Piotrem Mandryszem, który odpowiada za wyniki drużyny także w obecnym sezonie. Vladislavs Gutkovskis mówi, że Polska to jego drugi dom. Nasz kraj zna głównie z perspektywy "Słonika" z Niecieczy. I widzi Polskę oczami reprezentanta Łotwy - właśnie dzięki występom w Bruk-Bet Termalice otrzymał zaproszenie do drużyny narodowej.

Powołanie przyszło w momencie, kiedy Gutkovskis był w dobrej formie, bo miał na koncie pięć trafień w ekstraklasie, wszystkie uzyskane w trwającej wtedy rundzie jesiennej sezonu 2016/17. Ustrzelił choćby dublet w wyjazdowym starciu z Lechią Gdańsk. Na kadrę pojechał więc podbudowany udanymi pierwszymi miesiącami w Niecieczy, w której wylądował pod koniec lutego 2016 roku. Pierwszą rundę w Bruk-Becie, gdy ani razu nie trafił do siatki, potraktował jak okres aklimatyzacji, w końcu wylądował w nowym kraju, potrzebował więc czasu na dopasowanie się do zastanych realiów.

 

Gdy się dopasował, to zaczął regularnie strzelać. Od lipca do końcówki września 2016 zdobył w lidze pięć bramek, w październiku zadebiutował w spotkaniu o punkty Łotyszy z Wyspami Owczymi. Eliminacje do EURO 2016 skończył na trzech występach, z kolei we wspomnianej pierwszej części sezonu ekstraklasy zgromadził sześć trafień. Dwa dorzucił wiosną, tym samym w pierwszym, kompletnym sezonie w Bruk-Becie uzbierał osiem trafień. W kolejnym dołożył trzy gole, a Bruk-Bet spadł z ekstraklasy. Już w Fortuna 1 lidze napastnik z Łotwy poprawia swoje statystyki.

 

W klimat Niecieczy wrósł do tego stopnia, że stał się pełnoprawnym "Słonikiem". - Bardzo dobrze czuję u was. Dobrze tutaj się mieszka, ludzie są przyjaźni. Termalika jest moim pierwszym klubem w Polsce, dlatego bardzo ją szanuję. Nie planuję grać w niej do końca życie, bo chcę osiągać kolejne cele - zdradza napastnik.

 

Występy najpierw w ekstraklasie, potem w Fortuna 1 Lidze, ogólnie w polskich rozgrywkach otworzyły przed nim nowe możliwości. W Skonto Rydze więcej wycisnąć nie mógł. W pamięci kibiców klubu ze stolicy Łotwy zapisał się jako ten, który w jednym sezonie zdobył 28 bramek. - To nie jest najlepszy wynik w historii ligi, ale daje mi on miejsce w TOP3. Czy było mi szkoda odchodzić? Skonto miało duże problemy finansowe. Mogli nawet nie wystartować w kolejnych rozgrywkach. W tamtym czasie odeszło wielu chłopaków, więc i ja zdecydowałem się na taki ruch. Był ostatni dzień okienka transferowego. Zadzwonił do mnie mój menedżer i poinformował, że jest oferta z Polski z ekstraklasy. Do Niecieczy przyjechałem z ojcem. Spodobał mi się nowy stadion i całe jego otoczenie. Byłem zadowolony z wszystkiego, także zdecydowałem się podpisać kontrakt - opowiada Gutkovskis.

 

Dla Skonto na poziomie ekstraklasy strzelił 39 goli w 76 meczach. Najlepszy mecz? - Z Jurmalą. Wygraliśmy 7:1, zdobyłem cztery bramki. Przed tym meczem miałem tyle samo trafień, co Janis Ikaunieks. Ale po tych czterech golach uciekłem wszystkim i już nikt mnie nie dogonił. Pamiętam jak koledzy cieszyli się z każdego mojego gola. Każdą piłkę kierowali do mnie. Tak bardzo chcieli, żebym został królem strzelców. Jeden z kolegów wychodził sam na sam, miał przed sobą pustą bramkę, jednak podał mi - wspomina łotewski snajper Bruk-Betu.

 

Inne spotkanie na Łotwie pamięta ze względu na rzuty karne. - Finału naszego pucharu. Strzeliłem czwartego karnego, tyle że nie wystarczyło to do zwycięstwa... Była jeszcze Liga Europy, rywalizacja z St. Patrick. Wygraliśmy dwumecz 4:1, strzeliłem gola, awansowaliśmy dalej. Mam w pamięci tą szaloną radość, kiedy biegłem przez całe boisko, triumfując. Nie do opisania uczucie, tym bardziej że na stadionie pojawiło się bardzo dużo kibiców - przyznaje piłkarz niecieczan.

 

W 2. rundzie kwalifikacji Ligi Europy sezonu 2015/16 Skonto mierzyło się z Debreczynem. Tutaj już tak kolorowo nie było. - W domu wypadaliśmy dobrze, zremisowaliśmy 2:2. Na rewanż jechaliśmy więc z nastawieniem, że może uda się awansować. Pamiętam, że było niemiłosiernie gorąco. 35 stopni na zewnątrz. W przeddzień spotkania zamknięto dach na stadionie, nie było czym oddychać. Przebieg meczu? Lepiej nie komentować. 2:9... - wzdycha Gutkovskis.

 

24 marca tego roku, 24-latek zagrał przeciwko Polsce w Warszawie w spotkaniu w ramach eliminacji EURO 2020. - To najważniejsze spotkanie w karierze i najlepszy w ogóle mój mecz w życiu. Wróciłem do reprezentacji po kontuzji. Jak tylko zobaczyłem, że w losowaniu tychże eliminacji dostaliśmy Polskę, zawziąłem się w sobie i postanowiłem, że co jak co, ale na Narodowym muszę zagrać! Udało się. No i wychodzę na rozgrzewkę, rozglądam się, a tam tumult i 50 tysięcy ludzi na trybunach! - przyznaje napastnik z Niecieczy, który zanim został piłkarzem Skonto, gdzie stopniowo piął się w hierarchii klubowej, zaczynając od rezerw, w krótkim czasie awansując do "jedyni", występował w Olimpsie Ryga.

 

- Skonto ma szczególne miejsce w moim sercu - stwierdza.

 

W Bruk-Becie mówią na niego jakże znajomo brzmiąco: "Gutek". Co chce jeszcze osiągnąć w krainie "Słoników"? - Celuję w więcej niż dziesięć goli w sezonie. Mam przy tym nadzieję, że rozegram cały sezon od początku do końca, dzięki czemu pokażę na co rzeczywiście mnie stać - tłumaczy.



Autor: 1liga.org, Fot. 400mm.pl

Zobacz również



1 liga na Facebooku