1 Liga Ekspert. Sokołowski: Zimą ładuje się akumulatory na cały rok gry w piłkę

2019-01-10 15:38:00
Zima dla pierwszoligowców to okres wytężonej pracy. Zespoły rozpoczynają zgrupowania i sparingi. Wszystko to, by jak najlepiej przygotować się do piłkarskiej wiosny w Fortuna 1 Lidze. O tym, jak wyglądają takie przygotowania opowiedział były zawodnik Podbeskidzia Bielsko-Biała - Marek Sokołowski.

Letnie czy zimowe? Które obozy zapadły Panu w pamięci jako cięższe?

 

Zdecydowanie zimowe. Okres zimowy to przede wszystkim dłuższa przerwa w grze. Przeważnie wyjeżdżałem na dwa obozy. Pierwszy w kraju, zdecydowanie cięższy, siłowy, w trudniejszych warunkach. Potem wyjazd do ciepłych krajów i tam szlifowanie formy. Zawsze mówiło się, że zimą ładuje się akumulatory na cały rok gry w piłkę.

 

Przerwa między ostatnim ligowym meczem jesienią a opowrotem do zajęć jest dość długa. Jak wtedy wygląda życie piłkarza?

 

Praktycznie każdy piłkarz dostaje teraz rozpiskę z treningami, są sport testery, urządzenia GPS i inne mierzące aktywność zawodnika. Nie da się oszukać nikogo, każdy pomiar jest zapisywany. Ponadto każdy okres przygotowawczy zaczynał się od badań kontrolnych. Zdarzało się, że komuś wychodziły słabsze badania, a wszelkie kary były zapisane w klubowym regulaminie. Nie dało się więc leżeć przez święta do góry brzuchem i nic nie robić.

 

Runda w Fortuna 1 Lidze potrwa stosunkowo krótko, bo do 19 maja.

 

Trenerzy w okresie przygotowawczym muszą przygotować zespół już na pierwsze spotkanie. Nie będzie czasu na to, żeby powoli się rozkręcać. Czasem szkoleniowcy przygotowują zespół, aby apogeum formy nastąpiło w środku rundy. Kto jednak straci punkty na samym początku, może odpaść z rywalizacji.

 

Pan był zwolennikiem większej liczby sparingów, czy ciężkiej pracy w grupie?

 

 

Lubiłem ciężko przepracować okres przygotowawczy, żeby potem dać radę grać nawet co trzy dni. Na pewno byłem w tej grupie, która wolała grać, to największa przyjemność. Ponadto będąc na zgrupowaniu w Turcji, czy na Cyprze, pojawiała się okazja żeby zmierzyć się z silnym, znanym przeciwnikiem z którym w Polsce trudno byłoby zagrać.

 

Zagraniczne wyjazdy w okresie przygotowawczym są Pana zdaniem koniecznością?

 

Nie znam trenera, który mając możliwość nie pojechałby na obóz zagraniczny. Uważam, że warunki do trenowania powinny odzwierciedlać późniejsze warunki do gry w lidze. Niestety nasza aura oraz stan boisk nie pozwalają moim zdaniem na optymalne przygotowanie.

 

Lepiej przeprowadzać transfery zimą, czy w lecie?

 

Nie ma na to jednej recepty. Cele w klubie muszą być długofalowe. Zazwyczaj są one weryfikowane po rundzie jesiennej.  Ponadto ruchy transferowe zależą od tego, ilu zawodników zimą opuści dany klub. Bez względu jednak na to, jak prezentuje się dany zespół, rotacja w zespole musi nastąpić.

 

Jak wyglądają treningi przed samym startem rundy? Jak zmieniają się obciążenia treningowe?

 

Zazwyczaj jest to szukanie świeżości i dynamiki. Sztaby szkoleniowe schodzą z obciążeń. Nie jest jednak tak, że treningi są o wiele luźniejsze. Zdarza się pod koniec przygotowań, że trenerzy przeprowadzają dwa treningi jednego dnia. Zależy to też od częstotliwości rozgrywania spotkań, czy są one co tydzień, czy trzeba grać co trzy dni. Dlatego ważna jest teraz personalizacja treningów, dobranie odpowiednich obciążeń pod kątem danego zawodnika. Ponadto tuż przed startem rozgrywa się mecz z silnym sparingpartnerem na swoim boisku, przy zbliżonych warunkach do tych, jakie będą panować podczas inauguracji.

 

Pamięta Pan zabawne sytuacje podczas zgrupowań?

 

Miło wspominam zagraniczne obozy. Zawsze było to jakaś odskocznia. Najwięcej razy odwiedziłem Turcję. Na pewno targowanie się z Turkami na zakupach często powodowało wiele śmiechu.

 

 

 

Autor: 1liga.org, Fot. 400mm.pl